sobota, 31 maja 2014

STRACHY!



Zdarte gardło, dziki pląs, szalony uśmiech na twarzy. Ludzie wokół uśmiechają się do dziecka usypiającego w nosidle przy dźwiękach "Krwi z szafy". Ja pod samą sceną, czuję, jak muzyka huczy pomiędzy nami, jak serce dostosowuje do niej rytm. P. z Tymonem zostali na małej scenie - młody już dawno śpi w wózku.



Jestem tu.

Już wiem jak wygląda od wewnątrz ta dzika euforia, która pozwala ludziom zapomnieć o tremie i razem z zespołem zaśpiewać kawałek do mikrofonu. Grabaż dwa metry ode mnie. Barierki nie mają znaczenia. Patrzę oczami akolitki, zanurzona w każdym dźwięku. Dziś mogłabym przejść przez ogień.

Reporterka robi fotki publiczności i na chwilę dębieje widząc mnie z nosidełkiem. Jestem w idealnym miejscu i idealnym czasie. W poniedziałek będę szukać swojej twarzy na zdjęciach w miejscowej gazecie - czy twarz oddaje ogrom emocji?

Powrót na małą scenę boli niemal fizycznie, ale po chwili doceniam miejsce, w którym mogę "tańczyć" z Agnieszką śpiącą w chuście i drzeć się wraz ze znajomymi.

Przeżywam cała sobą. Jedynie z początków koncertu mam cztery mocno niewyraźne, robione telefonem zdjęcia sceny. Rzecz bez znaczenia, bo wiem, że ten koncert będę w stanie przywołać za pięć dziesięć, czy dwadzieścia lat, bez żadnych wspomagaczy.

Mało!
Chcę więcej!

9 komentarzy:

  1. boże.....jak ci zazdroszcze. prawie nigdzie nie wychodzę prawie nigdzie nie bywamn bo albo nie mam siły albo nie mam czasu. koszty bycia matką na etacie. godzacą prace i macierzyństwo...wyprutą i niemającą czasu na jakąkolwiek rozrywkę. ;)

    chciałąbym choć na chwilę choć na jeden dzień być takim wolnym ptakiem i móc gdzieś zaszaleć jakoś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak idealnie wygląda z daleka ;) Prawda jest taka, ze na ten koncert poszliśmy tylko dlatego, ze odbywał się dziesięć minut spacer4kiem od naszego mieszkania. Inaczej małżonek szanowny by nie miał siły (człowiek pracujący) a ja sama z dwójką dzieci nie dałabym rady.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na jakiś czas nawet podwójną :)))

      Usuń
  3. no i o to chodzi w życiu:) ciesze się że się wyszalałaś a że z dziećmi a kto powiedział że z dziećmi się nie da:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze się da. Po prostu trzeba męża zaangażować i wykazać się odrobiną uporu. No i mieć blisko do atrakcji ;)

      Usuń
  4. Łooo zazdroszczę *-* Sama bym się chętnie wybrała i nawet młodocianego bym zabrała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Scena wygląda cokolwiek znajomo :))) Bosz, jak ja dawno na koncercie nie byłam... ostatnio dwa lata temu - z Luśką w chuście chłonęłam górkowe reagge :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko Strzygo, jak ja Ci zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń