czwartek, 22 maja 2014

Kiedy byłam wredną małpą

Lato 2007 - nieświadomość i samozadowolenie

Jakiś czas temu uświadomiono mi upływ czasu.

Nie chodziło o pierwsze siwe włosy na skroniach, czy delikatną siateczkę zmarszczek przy oczach. Nawet nie o rosnących w porażającym tempie Tymona i Agnieszkę (zabawne, że nie wiążę ich wieku ze swoim).



Wywiązała się rozmowa na temat pewnej dość lekkomyślnej, zbuntowanej i pyskatej istoty.

S.: Nie lubię jej. Jest taka...
X: ...podobna do ciebie?
S.: Nie... Ale... Nie, ja taka nie jestem. Kiedyś. Może.

Owszem. Kiedyś byłam.

Miałam głowę pełną skrajnych poglądów oraz zawsze gotowe ostre i raniące słowa. Autorytety? Świętości? Brak. Na szyi nosiłam taukę, ale w głowie i sercu nie było nic, co mogłoby mnie łączyć z wartościami, które ona symbolizuje. Wydawało mi się, że wszystko wiem lepiej, a świat istnieje po to by mnie wkurwiać. Nie przepraszałam. Nie czułam skruchy.

Do dziś trzymam w pudełku z pamiątkami list, który napisałam do mojej Mamy jako nastolatka. Nie wyciągam go często. Jest mi wstyd za każde słowo i za każdą łzę, która musiała spłynąć po Jej policzku, gdy go czytała.

A to tylko jeden zachowany "dowód".

Dziś, osiem lat później, wiem z czego wynikała ta walka. Świadomość nie zmienia (niestety) przeszłości, ale pozwala - tu i teraz - budować lepszą relację z Mamą. Dniem dzisiejszym wynagradzać jej te, które minęły nam na kłótniach.

Tylko tyle i aż tyle.

6 komentarzy:

  1. Jak bym trochę o sobie czytała:-p. A ta ja sprzed lat stałam się odległa jakby obca. Az dziwne jak człowiek się zmienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy był kiedyś gnojkiem :) To część dorastania. Grunt, że wiesz i naprawiasz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami się zastanawiam czy mi się taki gnojek teraz nie załączył... Nie przechodziłam jako nastolatka okresu buntu i może to to.
    A Tobie zazdroszczę, że potrafiłaś dostrzec to co opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. dostrzegłaś błędy, wyciągnęłaś wnioski i naprawiasz co się da - jesteś na najlepszej drodze do zajebistości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze miałam świetny kontakt z mamą, chociaż myślę, że też wiele nocy przeze mnie nie przespała. I powiem Ci, że czasami boję się, co też te moje Dziewczyny mi zafundują... Bo jeśli to, co ja mojej mamie, to wariatkowo jak nic, bo ja tyle spokoju, cierpliwości i życiowej mądrości co Mama, nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i wiesz co? To chyba nie bycie "wredną małpą", bo tą można być bez względu na wiek, doświadczenie, rozmiar buta i takie tam... To po prostu takie etap w życiu. Może niekoniecznie nazwany od razu "dojrzewaniem", bo to akurat u każdego z nas inaczej się odbywa, może to jakieś poszukiwanie prawdziwej "ja", swojej drogi?

      Usuń