piątek, 16 maja 2014

Do Matki Fanatyczki

Czasami się zastanawiam, czy zdajecie sobie sprawę, że dziecko uczy się od Was.

Nie. Nie ze słów o szacunku dla drugiego człowieka. Z obserwacji.

Zastanawiam się, czy za 10-15 lat nie będzie cichego płaczu, że ono wyrosło na osobę nietolerancyjną i zawziętą. Taką, która zje Cię w łyżce zupy, bo masz odmienne zdanie.

Mamala napisała dziś bardzo mądry tekst. Posypały się oskarżenia względem niej, względem matek karmiących MM. Nieśmiertelne: "nie ma czegoś takiego jak brak pokarmu" i "pasza".

Moje drogie. to, że Wam się coś nie przytrafiło, to nie znaczy, że jest niemożliwe. Ja na przykład nigdy nie złamałam nogi. Czy to znaczy, że nogi nie da się złamać? Nie. To znaczy, że miałam sporo szczęścia, albo byłam bardzo ostrożna i nigdy nie skakałam z drugiego piętra.

Nazywacie się pięknie: Matkami Bliskości. Mówicie o świadomości, zrozumieniu, szacunku do drugiego człowieka i dialogu zamiast wrzasków.

Fajnie by było, gdybyście te postulaty wyniosły z własnego pokoju i ten szacunek oraz dialog rozciągnęły nie tylko na swoje dzieci, ale też na innych, różnych od Was ludzi. Okażcie trochę zrozumienia komuś, komu może się nie udało. Kto być może przepłakał niejedną noc. A może po prostu nie chciał. Do tego też ma prawo.

Spróbujcie.

Świat będzie wtedy naprawdę piękniejszym miejscem.

8 komentarzy:

  1. Popieram! Całym serce popieram!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ament, chociaż sama wykarmiłam cyckiem ssaki sztuk 2

    OdpowiedzUsuń
  3. Święta słowa Strzyga masz rację mnie też to tak strasznie drażni

    OdpowiedzUsuń
  4. I mnie to ogromnie drażni... Ja karmię MM, bo nie mogłam piersią i czy przez to mam się czuć gorsza, mniej kochająca??

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny, krótki, ale dosadny post! loffciam Cię Strzygo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny post. nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiecie co? Mnie już dobija wałkowanie tego tematu karmienia. Słabo mi się robi, kiedy widzę kolejny post na ten temat. Nie, Twój Strzygo mnie nie osłabił, bo bezpośrednio o samy karmieniu nie jest.
    Tyle, że cały czas o tym mleku, o tych cyckach. Mamy, które karmią, rozpływają się w zachwytach, propagują, przekonują, udowadniają, że mimo problemów to się da, że można, że trzeba. Mamy , które nie karmią, albo się tłumaczą, albo się kajają... Eh :(
    Myślę, że ponad 30lat temu, kiedy moja mama nie mogła mnie karmić, bo rzygałam Jej mlekiem za każdym razem, było w po stokroć lepszej sytuacji niż współczesne mamy- nikt Jej nie nękał, nikt Jej nie klarował, nikt Jej nie obwiniał. Mało tego- Ona sama siebie też nie obwiniała i do głowy, by Jej nie przyszło, eby pomyśleć, że jest złą mamą.
    Dziewczyny! Wyluzujcie. Na karmieniu świat się nie kończy- bycie mamą to coś więcej niż cycek, czy butelka.

    OdpowiedzUsuń