piątek, 23 maja 2014

Akrobatka

Rok temu byłam w samym środku depresji ciążowej. Przez rok z tej depresji zdążyła się urodzić i wyrosnąć moja największa siła i - jednocześnie - największa słabość. Nie ma dnia, bym nie zatrzymała się w śmiechu, porażona nagłym przerażeniem, że ktoś mógłby ją zranić. Oszalałam dla niej, a mimo to - mało tu Agnieszki.



Tymon ze swoja absorbującą naturą i coraz śmieszniejszymi tekstami spycha ją na dalszy plan. Tymczasem ona z nieporadnego malucha wyrosła na małą akrobatkę. Na placu zabaw zbiera zachwyty wszystkich babć i niań (mamy pozostają wierne własnym szkrabom, zresztą wcale się nie dziwię).

Ma niecałe jedenaście miesięcy. Biega, wspina się na zjeżdżalnię, sama wchodzi i wychodzi z piaskownicy. I gada. Po chińsku, ale kto by zwracał uwagę na takie szczegóły.
Jakby tego było mało - lęk separacyjny ma już za sobą, więc wdzięczy się do wszystkich.

A czy Was porwał jej czar?








7 komentarzy:

  1. O skubana, wygląda na nieźle zasuwającą! Chcesz powiedzieć, że ona z tej zjeżdżalni SAMA? Odważna dziewuszka :o

    OdpowiedzUsuń
  2. no cudowna jest:) mała agentka jak ja sobie przypomnę Przemka 11 miesięcznego ..... on dopiero się raczkować uczył a Aga już goni i do tego jaka odważna jest... teraz matka będzie z górki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. łaaaa faktycznie akrobatka~! :D
    CZAD! :D

    przez te jej wyczyny byłam, nie wiedzieć czemu, przekonana że jednak większa jest różnica między Agą a Zochą... a tu jednak szok :D

    staję murem za zachwyconymi babciami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. jest słodziutka;) nie dało się żeby nie porwał;)))))

    OdpowiedzUsuń