wtorek, 6 maja 2014

Matka wybrała

Są rodzeństwem tylko w połowie. Wspólny ojciec. Różne matki. Widzieli się trzy razy w życiu, z czego dwa spotkania trwały poniżej godziny, a trzecie pełne trzy dni.

Czy w tak krótkim czasie może wytworzyć się więź?

U Tymona nie, nawet nie pamięta - w końcu ostatnie spotkanie miało miejsce, gdy miał rok.
Jednak G. pamięta i na swój dziecięcy sposób daje wyraz tęsknocie za bratem.

G: A jak Tymon już będzie duży, to ja mu oddam wszystkie swoje klocki lego.
P: Tymon się na pewno ucieszy, może się razem pobawicie.
G: Nie... I będziesz musiał po te klocki przyjechać, bo mi mama nie pozwoli do Was jechać.
P: Czemu? Może pozwoli.
G: Nie. Moja mama Cię nie lubi i dlatego mi nie pozwoli do Ciebie jechać.

***

Kiedy przeczytałam List do Samotnej Matki, poczułam dwie rzeczy. Żal względem dzieci porzuconych przez ojców i wściekłość, bo ja jestem częścią zupełnie innej historii.

Syn* mojego męża nie widuje swojego ojca. Dwa razy w tygodniu wolno mu porozmawiać z nim przez telefon, ale:

- nie o szkole
- nie o tym co się u niego dzieje
- nie o tym gdzie był, co jadł, jak się bawił i z kim.

Jeśli złamie któryś z tych zakazów zostaje całkowicie odseparowany. Na tydzień, miesiąc, trzy miesiące... Przestrzegania "prawa" pilnują mama i prababcia - niby oglądając telewizor, pilnie nadstawiają ucha. Czasem w słuchawce słychać niewyraźny szept i zaraz po tym smutny głos G.: "Już mi się nie chce rozmawiać.". Ale to od niedawna. Jeszcze parę miesięcy temu mówił: "Mama mówi, że już mi się nie chce z Tobą gadać.".

Oczywiście za to też była kara, a G. jest mądrym chłopcem i, chcąc zachować resztki kontaktu z tatą, uczy się grać w grę swojej matki. Rozmawiają więc o grach komputerowych i o tym, że P. przyjedzie w wakacje i przywiezie ze sobą jego brata. Chociaż... G. nie może mówić o Tymonie "brat".

G: Mama jest wtedy na mnie zła. I babcia się złości, i wujek B.. I wszyscy na mnie krzyczą i są źli.

***

Żal mi kobiet, które zostały same z dziećmi. Żal mi dzieci, które chowają się bez ojca, bo ten woli życie bez zobowiązań. Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam historie takie jak ta opisana przez Karolinę.

Tylko, że jest też druga strona medalu.

G. nie jest jedynym dzieckiem separowanym od ojca. Matek takich jak "nasza" Eks są setki, jeśli nie tysiące. Zapytajcie ojców z Dzielny Tata, zapytajcie kobiet (babć) z Forum Matek Przeciw Dyskryminacji Ojców. Zapytajcie mnie i mojego męża. Mogłabym opowiadać godzinami o wszystkim co spotkało P. i jego dzieci w sądzie, na klatce schodowej przed mieszkaniem Eks, na komisariacie, w przedszkolu i w wielu innych miejscach, gdzie próbował spotkać się ze swoimi dziećmi.


*G. ma starszą, niepełnosprawną siostrę. Niepełnosprawność jest idealnym sposobem na całkowite odseparowanie córki od ojca. Z M. mój mąż nie rozmawia nawet przez telefon, bo "ona nie potrafi", jak tłumaczy jej matka.

19 komentarzy:

  1. zatkało mnie.
    nie rozumiem, nie potrafię i nie chcę rozumieć ludzi, którzy własne ego przedkładają ponad dobro dzieci. jakkolwiek los by się nie ułożył między dorosłymi, gdy są rodzicami, mają cholerny obowiązek robić wszystko, by dzieci nie były ofiarami ich błędów. damn.

    współczuję. i ojcu i dzieciom... i wam, którzy musicie być w tej bolesnej grze pionkami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wiesz mam syna z pierwszego związku (to ja dbałam o to by zachować kontakt Ojca z dzieckiem,to ja mobilizowałam,zasypywałam zdjęciami).
    Ojciec mojego syna ma teraz drugie dziecko. Problem jest z jego żoną.
    Jak by nie było to przyrodni brat mojego syna. Chciała bym by chłopcy mieli kontakt.On też tego chce. Mamy wspólny front,zapoznać i zżyć ze sobą braci.
    Efekt jest taki,że jego drugi syn został od niego odseparowany,bo jak on śmie mieć kontakt ze mną (swoją eks) i z synem.Ma starszaka,nie będzie miał młodszego.
    Kto na tym cierpi ? Dzieci i...on. Bo chciał być dobrym Ojcem,chciał wykazać inicjatywę,a stracił to na czym mu najbardziej zależało (mieszka za granicom więc starszaka też widuje ze dwa razy w roku). Dziś dziękuje mi za presję jaką na nim wywarłam,by utrzymywał kontakt z synem,bo dopiero teraz dojrzał by być Ojcem...po 6 latach.
    To straszne,że matki traktują swoje dzieci jako narzędzie do manipulacji.
    Wierzę jednak w to,że te dzieci kiedyś dorosną i zorientują się w sytuacji...tylko straconych lat już nic im nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to? To oni nie mieszkają razem? :/

      Widzisz, ja poniekąd rozumiem zazdrość - było nie było, kiedyś z nim sypiałaś, żyłaś. Ale nie rozumiem walki dziećmi...

      Też się wkurzam jak widzę, że P. pisze maila do Eks, tyle, że potem biorę trzy głębokie wdechy i tłumaczę sobie dlaczego to robi. Działa. A jak nie działa, to robię kolejne trzy wdechy.

      Usuń
    2. Nie on jest w Uk,ona w Pl. Nie starcza mu jedno dziecko,nie będzie miał żadnego. Zazdrość ? Było minęło. Może ja tak mam ,że nie patrzę kto był przede mną,bo ważne że teraz jest ze mną :)

      Ja się z exem komunikuję tylko i wyłącznie w sprawa syna,nie osobistych. Tu nie ma miejsca na zazdrość. Chcąc nie chcąc będę jeszcze przez około 10 lat.
      Wiedziała,że wiąże się z facetem który ma dziecko.

      Usuń
  3. a on nie ma jakoś prawnie uregulowanych widzeń?
    może nagrywajcie takie 'kwiatki' podyktowane przez mamusię G. i zbierajcie. a jak nazbieracie odpowiednio dużo, to może wtedy jakaś sprawa w sądzie o kontakt z dziećmi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma. Sędzina stwierdziła, że mają się dogadać we własnym zakresie.

      Próbowaliśmy. Mieliśmy tego duuużo już na etapie sprawy rozwodowej i nic nie dało.

      Usuń
    2. nie znam się na kwestiach prawnych, ale chyba możecie się odwoływać i ewentualnie możecie wnioskować o zmianę sędziny, jeśli ta, która prowadzi Waszą sprawę, jest stronnicza.
      Nie wiem, czy już to u Ciebie pisałam, ale znam dobrze takie sprawy- wśród znajomych. U jednej- tatuś ma głęboko w d..., zabiera dzieciaki tylko po to, żeby zrobić Jej na złość- jeździ z Nimi do swojej mamy, czego Ona zdzierżyć nie może. Babci tam na wnukach nie zależy- chłopaki siedzą tylko przed tv, ale teściowa gra w grę, którą wymyślił Jej synek.
      U drugich znajomych- tata zabiega, chce kontaktu, mama? Owszem- daje córkę, o ma nowego przyjaciela i potrzebuje swobody, 9latka jednak przeszkadza w intensywnym życiu seksualno-towarzyskim. Jednak cały czas klaruje małej, że tata jest "be"... Żl mi dzieci. Żal mi mądrych rodziców.

      Usuń
    3. U nas jest dość skomplikowana sytuacja ze względu na niepełnosprawność córki P.

      Uważam, ze krzywdą dla jej psychiki byłoby rozdzielać ją z matką. To samo powie każdy psycholog. Jednocześnie żaden sąd nie rozdzieli rodzeństwa, w związku z czym zostajemy w takim stanie jak jesteśmy. Sprawy nie ułatwia 400 kilometrów, które dzieli nasze domy. Mimo to, bylibyśmy w stanie zabierać do siebie G. raz na miesiąc,a le matka go nie da, bo boi się, ze go nie oddamy.

      Zamknięty krąg...

      Usuń
    4. Tak myślę, że większość takich spraw jest mocno pokomplikowana i zawsze gdzieś tam w tle rozgrywa się mniejszy, lub większy dramat... Ciężko jest cokolwiek radzić, bo zwłaszcza w takich sytuacjach nic nie jest albo czarne, albo białe. Nie wiem, czy będąc na miejscu tej kobiety, też bym się nie bała. Po prostu tego nie wiem... Fakt, 400km to kawał drogi. Co innego 40- to już jest odległość, która nie stwarza problemów. Współczuję bardzo P. i aż żal, że kiedyś związał się z kimś takim. Chociaż myślę, że wiele kobiet, które kiedyś były normalne, po rozstaniu używa dzieci jako narzędzia zemsty, manipulacji. Oczywiście nie wszystkie, bo takie stwierdzenie byłoby bardzo krzywdzące dla tych wszystkich normalnych matek.

      Usuń
  4. a jka bym tym chłópom ucięła jaja. wszystkim. i to bez nieczulenia. po co im skoro nie umieją się nimi posługiwać.

    odnowiłam ostatnio kontakty z była przyjaciołką...jakoś tak się przepadkiem zeszłyśmy i pisujemy do siebie regularnie. ponad miesiąc temu urodziła synka. "ojciec" nawet nie chciał go zobaczyć. dobrze mu było jak się w łóżku z nią spało. a jak przyszło co do czego to umył ręce od odpowiedzialności do wolał zaliczać laski i balować.

    płakać mi się chce na tym światem czasem.....chciałabym by ich wszystkich przysłano do mnie.....spotkali by się z jakiś moim ostrym narzędziem

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, pozdrawiam serdecznie, niestety tak jest - tak dosyć często robią mamusie Dulskie/właścicielki, tak jest nazywam. Tak też są nazywane w grupie DT :). Pozdrawiam serdecznie bo dzialamy w tej samej sprawie, w podobnej sytuacji.Zapraszam do siebie http://potyczkizcodziennoscia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Kochana, jak ja Cię doskonale rozumiem! Wprawdzie nie pisze o tym publicznie, ale mam podobną sytuację. Z tym że dzieciaki Szalonego są już "dorosłe". Syn ma 20 lat, córka właśnie kończy 18 lat. Z synem jeszcze do niedawna było w miarę okej, o ile można tak nazwać jego chęć potrzymywania kontaktów tylko kiedy potrzebuje zastrzyku gotówki(co przez lata doskonale wyczuliśmy) , córka natomiast od początku była tak urobiona przez matkę, że kontakt był z nią trudny. NA poczatku dzieci przyjeżdżały jak matka chciała się ich pozbyć. Ile ja się od małych dzieci osłuchałam pretensji, bredni na swój temat- które były niczym innym jak wysłuchanymi opiniami,pretensjami matki....Żebym było ciekawiej, to nie ja rozbiłam to małżeństwo. Poznałam Szalonego, kiedy on już rok z nią nie mieszkał. Ale jestem ja, jest na kogo winę zrzucić;)
    Dzisiaj niby są duże, niby, mają swój rozum, ale tak urobione przez matkę kipią wyimaginowanymi pretensjami. Rozmawialiśmy z Szalonym wiele razy. JA od młodej słyszałam jedno(ze nie ma do mnie pretensji, ze to nie moja wina), a Szalony drugie(ze wszystko przeze mnie, ze to moja wina, ze ja rozbilam rodzine). Wiele lat sie staralam, nadskakiwalam, ale przestałam po urodzeniu młodego. Nie pamiętaja o urodzinach swojego ojca, czy brata, a wymagaja zeby pamietac o ich(pamietamy, ale od jakiegos czasu skonczyly sie prezenty- po akcji kiedy Szalony pojechal z prezentem, a mloda wyrzucila go za drzwi bo przyjechal kilka dni po urodzinach-a tego samego dnia wrocił z zagranicy...)
    Nie przejmują się swoim bratem, nie chcą utrzymywać z nim kontaktów. Trudno. Mlody nie ma pojecia kim oni są. To znaczy kojarzy ich kiedy zobaczy, z trudem ale przypomina sobie imiona, ale nie wie co to brat czy siostra.
    Wiele by opowiadać...
    Ale w naszym przypadku ewidentna manipulacja malymi dziecmi owocuje dzisiaj takimi a nie innymi kontaktami. Nie rozumiem tego. Szalony jest swietnym ojcem. Ile nauczył i nauczy mlodego,nie jeden ojciec nie nauczy swojego syna. Szkoda ze Eks nie dala takiej szansy swoim dzieciakom.
    Mam nadzieję, że kiedy mlodzi pozakladają swoje rodziny, przejrzą na oczy. Chociaż obawiam się że matka do ostatnich swoich dni bedzie jątrzyła i jeszcze sie po sądach z nimi będe użerała....(Szalony zostawił im jeden dom i wyszedł z domu w skarpetkach, ale my postawilismy drugi...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mów mi jeszcze - też pojawiłam się rok po rozstaniu. I boję się, że ostatecznie kontakty będą takie, jak u Was, bo Eks jest mistrzynią manipulacji. Sama się kiedyś dałam nabrać, a przecież "byłam ostrzeżona"...

      Usuń
    2. Nie rozumiem tych matek. Wiem, ze porzucone, zranione kobiety potrafią byc podle. Ale byc taka egoistką? Nie dbac o psychikę o uczucia i emocje swoich dzieci? Tego nigdy nie zrozumiem.
      Ktos mi kiedys powiedzial, ze nie mow nidgy dopoki sama nie bedziesz na "jej" miescu. Myslalam o tym latami. Przez kilka pierwszych jej wspolczułam nawet. Poźniej dotarło do mnie ze pewnie gdyby to mnie Szalony zostawił byloby we mnie wiele zlosci, nigdy bym mu nie wybaczyla i nie potrafilabym patrzec jak tworzy nowy szczesliwy zwiazek. Jednak nie moglabym zniszczyc tych relacji ktore lacza go z mlodym. Widze jak obaj sie kochają, i zadna nowa kobieta nie zmienilaby tego . A gdyby z mojej strony wyszla inicjatywa checi budowania dobrych relacji tylko dla mlodego, mogloby byc trudno ale kiedys calkiem fajnie. I chociaz nie zamierzam sie z Szalonym rozstawac;) to wiem , ze zrobie kiedys wszystko zeby tak wlasnie bylo. Na wlasnej skórze przekonalam sie jakie moga byc konsekwencji w przyszlosci, wypranego przez rodziców mózgu...

      Usuń
    3. Ale P. jej nie porzucił. To ona porzuciła jego. Znalazła sobie nowego faceta i po pół roku schadzek w ukryciu, gdy sprawa się wydała, najpierw próbowała P. namówić, zeby z nią został i zaakceptował kochanka, bo "ja kocham was obu", a kiedy P. postawił ultimatum - wyrzuciła go z domu.

      Usuń
    4. Eeee noo, to powiem Ci teraz mi kobieta zaimponowała! Tupetem rzecz jasna ! :D
      Dobre to było, serio;)

      Usuń
  7. Doczytałam coś o tym, że Sędzina kazała im się dogadać we własnym zakresie w komentarzach. W szoku jestem, bo uczestniczę w takich sprawach i nie ma czegoś takiego. Jeśli strony się nie dogadują to jest opinia biegłych i Ona decyduje o zakresie kontaktów. Taki biegły bardzo łatwo wychwyci manipulację ze strony matki i chęci ze strony ojca i dziecka. Na takie orzeczenie jest klauzula i jeśli kobieta utrudnia to jest Sąd Rodzinny i kurator. Jakby co to pisz na priv bo to naprawdę nie jest tak do końca chyba, że jest coś więcej o czym nie napisałaś.

    OdpowiedzUsuń