piątek, 10 sierpnia 2018

Dorastają?

Tymon i Aguszka nocowali dziś u babci - mnie rano czekała wizyta u lekarza, M. w pracy, ojciec przejmuje ich dopiero jutro, a koleżanki zajęte, więc nie pozostawało nic innego, jak spakować dzieci i zawieźć do mojej Mamy.

Trochę stresu nas to kosztowało, bo do tej pory, każda taka próba kończyła się walką do późnych godzin nocnych, płaczem i koszmarami dzieci oraz stresem Dziadków. Jaka była moja ulga, kiedy okazało się, że tym razem obyło się bez problemów...

Na pewno sporo dało im przedszkole - w miarę stały kontakt z innymi dziećmi, stopniowe podbudowywanie odwagi, przyzwyczajanie się, że świat nie kończy się na mnie i na domu. Ogromną pracę, zwłaszcza w Tymona, włożyła też Pani Pedagog. No i, last but not least, są coraz starsi. Więcej rozumieją, łatwiej z nimi negocjować, wyjaśnić, że coś jest na chwilę.

Po cichu liczę, że jeśli ta tendencja się utrzyma, to może moja Mama zgodzi się zabierać ich trochę częściej :)

***

A z Maleństwem wszystko dobrze. Rośnie (a ja z nim), tętno ma na poziomie 147 uderzeń na minutę... 5 września czeka mnie USG i może dowiem się, kto się tam właściwie rozwija :)