wtorek, 23 kwietnia 2013

Liebster...


Na ogół nie biorę udziału w takich zabawach, ale przecież one nie biorą się znikąd - jeśli ktoś mnie nominuje, to znaczy, że chciałby mnie bliżej poznać. Jakim byłabym blogerem, gdybym wypięła się na swoich czytelników? ;)

Dziękuję Lili, Mamie Igorka, Madley, Matce co jest też człowiekiem, Konkubinie, Mamie Kubusia  i Poczciwej Gadule.

Co do zasad zabawy…
Po otrzymaniu nominacji, odpowiadamy na 11 pytań, wstawiamy post z odpowiedziami na swoim blogu, układamy własny zestaw pytań i nominujemy kolejne osoby.
Nie można nominować tego, od kogo sami nominację otrzymaliśmy.
Więc zaczynamy…

Pytania Lili:

1. Patrzę w przyszłość i widzę siebie jak … ?

Nie widzę. Jestem na rozstajach i nie potrafię nawet w przybliżeniu przewidzieć, co będzie dalej. Jedyny pewnik to poród, ale tego obrazu wole nie oglądać, więc póki co odsuwam od siebie myśl o nim ;)

2. Ulubiona książka z dzieciństwa to … ?

My, dzieci z Bullerbyn.

3. Zaczęłam pisać bloga bo … ?

Bo dzięki temu łatwiej mi było zrozumieć i kontrolować swoje emocje (pierwszego), a później dlatego, żeby nie zapomnieć (tego).

4. Czy mężczyzna może być Twoim przyjacielem … ?

Może. Dlaczego miałby nie móc?

5. Wakacje tylko w … ?

Wszędzie, gdzie jest miejsce na spacery, opalanie i do zabawy dla Tymoszka.

6. Oddałabym wiele by być na koncercie … ?

Nie lubię koncertów. :)

7. Dostawać czy dawać … ?

Jedno i drugie.

8. Usta maluję szminką czy błyszczykiem …?

Jeśli już maluję, to szminką. Pewnie dlatego, ze nie mam błyszczyka ;) Edit: Kupiłam błyszczyk i teraz maluję błyszczykiem ;)

9. Piszesz list metodą starodawną (papeteria, koperta, znaczek i hop do skrzynki) czy wysyłasz e-mail …?

Ani jedno, ani drugie. Dzwonię.

10. Jeśli już to okulary czy soczewki kontaktowe … ?

Okulary :)

11. Oglądasz telewizję czy słuchasz radia ... ?

Nie mam radia, ani telewizora. Filmy oglądam z komputera - dzięki czemu oglądam tylko te, które chcę obejrzeć. A muzyki słucham na youtubie. 


Pytania Poczciwej Gaduły:

1. Dzień zaczynam od...

Próby ukrycia przed Tymonem, że juz się obudziłam

2. Najmilsze co mnie dziś spotkało to...

Sen do 8:20, a potem jeszcze półtorej godziny luzu i ciszy.

3. Gdybym wygrała 1 milion złotych to przeznaczyłabym go na...

Kupno i urządzenie mieszkania. Resztę jakoś bym zainwestowała.

4. Ostatni film obejrzany w kinie to...

80 milionów. Numer stulecia.

5. Marzeniem w dzieciństwie było, aby w przyszłości zostać... 

Weterynarzem.

6. Najwygodniejsze buty to...

Brak butów ;)

7. Popisowe danie to...

Pizza.

8. Marzę, aby wybrać się w podróż do...

Na Islandię.

9. Ulubione perfumy to...

Perfumy Hugo Bossa, którymi pachniał jeden z uczestników imprezy 100 lat temu. Nie mam pojęcia jak się nazywają, ale na węch wyczułabym je z kilometra.

10. Na rozgrzewkę lubię wypić...

Nalewki z aronii ;)

11. Gdybym mogła być zwierzęciem jeden dzień to wcieliłabym się w (uzasadnij) ...

Małą, kolorową, trującą żabkę, od której każde inne zwierze trzyma sie z daleka. Żeby pobyć w innym świeci i przeżyć ;)

Pytania Mamy Igorka

1. Syn, czy córka?

Syn i córka. Córka w drodze ;)


2. Jaki kolor wybierzesz do pomalowania pokoju dziecka?

Planujemy pomalować pokój dzieciaków tak, zeby wyglądał jak dżungla :)


3. Ulubiona zabawka z dzieciństwa?

Klocki Lego


4. Kawa czy herbata?

Zależy od nastroju.


5. Wyjazd nad morze, czy w góry?

Stanowczo w góry.


6. Co skłoniło Cię do pisania bloga?


Dzięki temu łatwiej mi było zrozumieć i kontrolować swoje emocje (pierwszego), a później dlatego, żeby nie zapomnieć (tego).


7. Ulubione zajęcie w domu?

Gotowanie.


8. Zabawki pluszowe, plastikowe, czy drewniane?

Drewniane.


9. Ulubiony kosmetyk?

Tusz do rzęs.


10. Bez czego nie wyjdziesz z domu?

Bez portfela.


11. Tablet, czy laptop?

Laptop. A najchętniej komputer stacjonarny.


Od Matki co jest też człowiekiem


1. filet z kurczaka - buraczki i kuchnia u mojej mamy
2. kawa - z mlekiem i cukrem. I rozmowy z moim bratem
3. przedszkole / szkoła - help me
4. robota - katorga
5. komin - dach
6. sąsiad / sąsiadka - taka kobietka wścibska, ale czasami przynosi czereśnie albo wiśnie i nawet jak są robaczywe to i tak nie wszystkie, więc jestem szczęśliwa ;)
7. grabie - trawnik mojej babci i mój tata klnący pod nosem
8. czekolada - jeszcze, jeszcze, jeszcze
9. lustro - ożesz ja pier...
10. książka - luksus, chciałoby się
11. blog - tu jest



Od Konkubiny:
1. wakacje - morze, plaża, dom moich rodziców
2. zdjęcie - takie z buzią mojego (wtedy dwuletniego) brata. Ostatnie jakie zrobiłam przed wyprowadzką od rodziców cztery i pół roku temu
3. dzwon - "Panie Janie, Panie Janie..."
4. autor - pisarz
5. kot czy pies? - kot, bo nie trzeba z nim trzy razy dziennie na spacery ganiać
6. woda - muszyniankqa
7. droga na Ostrołękę - ale dlaczego?
8. Toruńskie pierniki - podróbki tylko jadłam...
9. Poznańskie Koziołki - Alka, mama Franka, co ze mną na forum ciążowym była.
10. Hejnał Mariacki - złamana strzała
11. Warszawska Syrenka. - macDonalds w Wawie koło Pałacu Kultury i Nauki

Od Madley:
1. Co najbardziej denerwuje Cię w blogowym świecie ?
Za dużo blogów, za mało czasu...
2. Jak wg Ciebie najlepiej rozpocząć dzień ?
Budząc się wyspanym przed dziećmi. Tak, zeby zjeść śniadanie zanim się obudzą.
3. Czy myślisz o powiększeniu rodziny ?
Dwa plus dwa to dla mnie w sam raz :)
4. W co wierzysz ?
W rodzinę, którą tworzymy ja, P. i nasze dzieci.
5. Podczytujesz nas czasem ;) ?
Podczytuję, choć nieregularnie - patrz pytanie pierwsze :)
6. Dlaczego piszesz bloga ?
Żeby nie zapomnieć
7. Najbardziej zbędna rzecz w wyprawce niemowlęcej to ... ?
przewijak
8. Łowisz w second hand'ach gdy... ?
...tylko mam wolne pieniądze. ;)
9. Najwygodniejsze Twoje obuwie to... ?
balerinki
10. Jesteś zwolenniczką ... ?
... mówienia ludziom wprost co nas w nich irytuje (i nikt nie chce tego zrozumieć :P)
11. Twoje imię pisane od tyłu to... ?
Awe
Pytania od Karoliny
1 .lubisz święta Bożego Narodzenia ? dlaczego ?
Lubię. Bo lubię dawać i dostawać prezenty, i lubię pierniczki, i barszcz z uszkami, i zapach choinki.
2 .jakie jest najpiękniejsze wspomnienie związane z Twoim dzieckiem ?
Z Tymonem moment, gdy zasypia wtulony we mnie.
Z Agnieszką ten uśmiech tuż przed tym jak wyrwała mi garść włosów ;)
3 .czy w partnerze znajdujesz spore wsparcie w opiece nad dzieckiem ,czy raczej zostajesz ze wszystkim sama ?
Pomaga, ma silną więź zwłaszcza z Tymonem. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego ojca dla moich dzieci.

4 .jakie masz plany na Sylwestra ?
domówka z przyjaciółmi, dzieci śpiące za ścianą.
5 .filmy romantyczne ,czy horrory ?
horrory.

6 .gdyby Twoje dziecko mogło odziedziczyć po Tobie jedną ,wybraną przez Ciebie rzecz ,cechę -co by to było ?
Tymon -oczy
Agnieszka - kolor włosów.

7 .czy wiesz ,co dostaniesz pod choinkę ?
Zależy od kogo :)

8 .jaka jest ulubiona piosenka Twojego dziecka ?
Moje, zmodyfikowane pod imiona moich dzieci kołysanki.

?9 .w jakim masz największe oparcie ? rodzina ? przyjaciele ?
mąż.

10 .za co kochasz siebie samą najbardziej ?
za marzenia.
11 .o czym marzysz ?
o gwiazdce z nieba dla moich bliskich :)

***

I na tym zakończę. Szczerze mówiąc wolę Was poznawać ze stron, które same chcecie pokazywać, po kawałku, z codziennych postów, które pokazują Waszą prawdziwą naturę. Zadawanie pytań co prawda pewne rzeczy by rozjaśniło, ale ta bardziej czasochłonna metoda jest jednocześnie ta przyjemniejszą ;)

niedziela, 21 kwietnia 2013

***

Obiecuję. Następna notka będzie z odpowiedziami na pytania z wyróżnień w blogowych zabawach.
Ale nie dziś. Nie ta.

Dziś jestem padnięta. Mam zmęczone oczy, zmęczone ręce, nogi i mózg. Na ścianie.

Jestem słabą, sfrustrowaną kobietą z początkami zmarszczek i niezdrową cerą. Taką cerę ma co druga matka, o ile nie nałoży makijażu. A czasem i makijaż nie pomoże. Bo szminkę się zjada, a puder rozmazuje, przecierając zmarszczone czoło i wymięte policzki. I tusz. Koniecznie tusz, który według producenta miał być wodoodporny, a jednak spływa. Cholerne kwaśne deszcze.

Jestem wydmuszką. Zgniecioną w cudzych palcach, broniącą się sarkazmem i złośliwością. Albo zwykłym chamstwem, bo na inteligentną ripostę chwilami brakuje już sił. Zapasy na bycie ponad i lodowatą uprzejmość skończyły się ciążę temu.

Tą, która krzyczy. Do wewnątrz, bezdźwięcznie, bo przecież nie ma powodu. Nic nie boli, nic się nie kurczy, nie wypycha. Nie chce się skończyć, być za mną. Nic się nie zmienia.

Wiem.

Położyć się. Mały palec lewej ręki wsunąć w lekko zaciśnięta piąstkę. Zamknąć oczy. Oddychać. Słuchać oddechu. Zsynchronizować. Pozwolić łzom spłynąć.

Wszystko. Będzie. Dobrze.

Urodzę żywe, zdrowe dziecko i sama pozostanę żywa i zdrowa. Będę miała czas. Los się odmieni. Ja się odmienię

środa, 17 kwietnia 2013

Fotorelacje i skargi matczyne


Pierwszy samodzielny rajd osiedlowy 


Przejdę bokiem, na pewno mnie nie złapie ;)


Ha! Czyli bawimy się w ganianego?
Berek, berek, Mamo! :)


A teraz ja uciekam.


O, tam jest coś ciekawego (samochody stojące na parkingu).


Tylko ciężej się wchodzi pod górkę, muszę zwolnić.


***

Nie nadążam za moim dzieckiem :) 

W ciągu dnia trzeba się za nim nieźle nabiegać (dba o matczyną kondycję) i wcale nie jest łatwo dotrzymać mu tempa. Poza tym sto pomysłów na minutę - książeczki, taniec, rozlewanie mleka po wykładzinie, ukrywanie ojcu pendrive'a...

Natomiast nocami nie nadążam za jego upodobaniami sennymi - jednej nocy zasypia, jeśli miś jest w łóżku, ale obok niego. Drugiej pluszak musi zostać koniecznie usunięty i osadzony na podłodze, a Tymo przykryty kołderką. Trzeciej z kolei młode się misiem owija, przykrywa i gotowe jest spać nawet na podłodze, byle z pluszakiem.

I bądź tu mądra, matko...

piątek, 12 kwietnia 2013

Pizza Lenia


PIZZA LENIA

Składniki
 (na jedną, zajmująca całą blachę piekarnika, pizzę)

na ciasto:
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 kostki świeżych drożdży
  • niecała szklanka ciepłej wody
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki oliwy
na sos pomidorowy:
  • puszka pomidorów
  • ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka oliwy
  • zioła prowansalskie
na wierzch:
  • duszone pieczarki
  • pokrojona w paski papryka
  • kiełbasa wędzona pieczona (u nas "kiełbasa gospodarza" z biedronki)
  • duuużo startego sera

Przygotowanie:

Mąkę wsypujemy do miski, w środku robimy zagłębienie, w które wlewamy trochę ciepłej wody. Dodajemy drożdże, oliwę i cukier. Mieszamy wszystko widelcem lub łyżką. W trakcie mieszania dolewamy wody -do momentu gdy uznamy, ze powstająca w misce masa nadaje się do wyrabiania. 

Ciasto przekładamy na obsypaną mąką stolnicę i wyrabiamy na jednolitą masę. Po wyrobieniu (tradycjonalistom radze w tym momencie zamknąć oczy, przeskoczyć kilka linijek niżej lub po prostu wyłączyć zakładkę), rozwałkowujemy ciasto w pożądany rozmiar i kształt, po czym nakłuwamy je gęsto widelcem. 

Na tak przygotowane ciasto nakładamy najpierw sos pomidorowy, a następnie podduszone wcześniej pieczarki, paprykę i kiełbasę. Całość suto posypujemy startym żółtym serem i wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na około 10-15 minut.

***

Efekt końcowy wygląda tak i w niczym nie ustępuje pizzy zrobionej na cieście pozostawionym przez 20 minut do wyrośnięcia (w każdym razie nikt mnie o jakichkolwiek różnicach nie informował):


czwartek, 11 kwietnia 2013

Zachciewajki

No i się doigrałam.

Najpierw święta, zaraz potem ślub, moje urodziny... I co? I się żarło. Torciki, czekoladki, mazurki, wafelki, cukierki... A teraz twarz 15-latki. I nie chodzi mi o to, że młodzieńcza i bez zmarszczek.

Czy Strzyga czegoś się nauczyła?

Oczywiście.

Kupiła dziś Terroryście paczkę biszkoptów. Paczka z założenia miała starczyć na tydzień i być wykorzystywana na spacerach, gdyby młody człowiek nagle bardzo zgłodniał.

Z założenia.

W praktyce łakoma matka wraz ze swym łakomym dzieckiem (w końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni) wtrynili calutka paczkę w jedno marne popołudnie..

Wstyd.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Czkawka poślubna ;)

No dobra.
Bałam się.

Nie tego, ze któreś z nas się rozmyśli. Tego, że z jakichś względów ślub i/lub wesele okażą się porażką. Że będziemy siedzieć i patrzeć na siebie. W milczeniu. Że Tymo wystraszy się obcego miejsca i dwudziestu osób naraz. Niby znanych, ale jednak do tej pory widywanych pojedynczo. Że nie będę w stanie się bawić - czy to ze względu na Tymona, czy ze względu na bycie "jedyną trzeźwą".

Tego bałam się PRZED 5 kwietnia.

5 kwietnia bałam się również.

Że się nie wyrobimy czasowo.
Że fryzura będzie nie taka.
Że rozmaże mi się robiony przez 40 minut makijaż (więc mrugałam, mrugałam jak szalona, by nie pozwolić łzom wzruszenia płynąć).
Że pierwszy taniec - naprawdę pierwszy. Nigdy wcześniej nie tańczyłam z P.
Że kolejne osoby podejdą by zatańczyć z Panną Młodą.
Że P. zgubi za dużą obrączkę.
Że Tymonowi jednak zepsuje się humor.
Że połamię nogi tańcząc coraz szybciej na śliskich kafelkach.
Że Tymon wybije zęby, biegając radośnie pomiędzy tańczącymi.
Że urodzę ze śmiechu.
Że noc się skończy.
Że Tymona obudzi muzyka.
Że pęknę z przejedzenia.
Że noc się nie skończy.

***

I mogę jedynie śmiało i z czystym sumieniem powiedzieć - ślub i wesele miałam jedyne w swoim rodzaju. Nie zamieniłabym ich na żadne inne.

środa, 3 kwietnia 2013

Again, and again and again...

To zdecydowanie jeden z ostatnich (jeśli nie ostatni) postów przedślubnych. Obiecuję, że jak cała ta afera około weselna się skończy  to znowu będę nudzić na temat Tymoszka, dolegliwości ciążowych, wątpliwości matki polki itp.

Ale zanim się skończy pomęczę jeszcze trochę temat ślubny ;)

Ogarnęliśmy niemal wszystko. Jak zwykle przy ślubach bywa (wnioskując z doświadczeń krewnych i znajomych Królika, nie własnych) nie wszystko jest tak jak zaplanowaliśmy z początku, nie wszystkim uda się dojechać, polało się trochę łez i poleciało trochę słówek nieparlamentarnych  ale (o ile nie nastąpią jakieś drastyczne zmiany) jedno pozostaje bez zmian - za 41 godzin zmienimy status związku. Między innymi na facebooku, bo przecież internet to świat.

A póki co bilans niedociągnięć ślubnych na dzień 3 kwietnia 2013:

- nie mamy tortu.
- P. nie ma butów.
- Tymo nie ma butów.
- nie ma alkoholu (zaraz się gromy sypną :P).
- nie mam bukietu.

A reszta albo zrobiona, albo zamówiona ;)

Damy radę? ;)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Hop. I bęc.

Po krótkim zrywie radości wracamy do diety. Atopowe wróciło, policzki znowu robią się brzydko suche i czerwone  Chyba za dużo było prowokacji w zbyt krótkim czasie. Albo (tak, żyj złudzeniami) Tymonowi udało się ukraść żelki z biurka. Nie jest to w sumie całkowicie wykluczone - wszedł na krzesło, żeby sięgnąć do biurka i ściągnąć z niego butelkę z wodą, a żelki (otwarte) leżały tuż koło butelki.

W każdym razie na chwilę obecną odtruwamy organizm, próbujemy przywrócić skórę do normalnego stanu i próbujemy znowu.

A póki co pocieszamy się łososiem, którego tak ładnie udało się wprowadzić.