poniedziałek, 17 października 2011

Czy Tata potrafi być Tatą


P. pojechał na Bardzo Ważne Badania, mające dać odpowiedź na tytułowe pytanie. Orzekać będą Panie Psycholożki z RODiK, które zobaczą dziś P., Eks i Dzieciaki pierwszy (i prawdopodobnie ostatni) raz w życiu. Ciekawi mnie, jakie kryteria wezmą pod uwagę i jakich metod użyją by zdobyć informacje potrzebne do wystawienia opinii.

Oczywiście jako Nowa Żona, niespokrewniona z Dzieciakami, wstępu nie mam.

I może to lepiej - nie potrzebny mi i Remikowi dodatkowy stres. Wystarczającym jest świadomość wagi tych badań.

Tak więc siedzimy, popijamy herbatkę i czekamy z niecierpliwością na telefon P. Remik domyślając się powagi sytuacji nawet nie zaczepia kopniaczkami.

Bo co, jeśli Panie Psycholożki stwierdzą, że Tata nie potrafi być Tatą?
Czy w takim razie Remik ma prawo go kochać i cieszyć się z niego?
Czy może jednak należałoby posłuchać mądrych Pań i odizolować?

I czy w ogóle da się odpowiedzieć na tak poważne pytanie po jednym tylko spotkaniu?

niedziela, 9 października 2011

Zakazy, nakazy, pierdółki...


We wtorek rano wyjeżdżamy, więc od wczoraj mam reisefieber.

Najpierw była to gorączka myślowa - co zabrać, czego nie zapomnieć, w co spakować rzeczy. Od dzisiaj jest już bardziej "czynnie". Zrobiłam pranie, które złośliwie nie chce schnąć (niestety, mamy już niemal połowę października i zaczyna się robić mroźno i smutcholijnie), ogarnęłam nieco mieszkanie. Jutro czeka mnie ciąg dalszy sprzątania plus pakowanie.

Remik się na te moje rewelacje i latanie obraził i pokopał rano, po czym zamilkł aż do teraz. Pewnie mu przejdzie jak się położę do łóżka i będzie się mścił, nie dając zasnąć. Już się troszkę znamy, co Synku? :)

***

Oprócz rewelacji okołopodróżowych są też inne, mniej sympatyczne i absolutnie niewyczekiwane - według ostatnich badań krwi mam podwyższony cukier. Wiąże się to z ograniczaniem słodyczy (a tego Tygryski nie lubią najbardziej). Tak więc klnę pod nosem, licząc, że Remik nie słucha i ograniczam... Ograniczam... Ograniczam...

Królestwo za słoiczek nutelli albo dobrą chałwę...