wtorek, 3 grudnia 2013

Zombie oswojone

Zaczyna się od szesnastej, kiedy organizm marzy o drzemce - za lat dziesięć Tymon chętnie go posłucha. Dziś nie chce. Dziś zaczyna marudzić, popłakiwać, odbijać się od ścian i jęczeć. Próby ułożenia do snu powodują natychmiastowe, trwające 10-15 minut otrzeźwienie, podczas którego wszelkie oznaki zmęczenia nikną. Ale, ale, nie ma nic za darmo, po tym krótkim zrywie jest dziesięć razy gorzej, bo przecież dziecię jedzie już nawet nie na rezerwie. Na oparach jedzie.

Do 19 powoli zmieniam się w zombie.

Jeszcze tylko 10 minut, szybka kąpiel, butla z mlekiem, maść, pielucha - wszystko na autopilocie.
Jest!
Śpi.

Teraz tylko Agnieszka. Moje anielątko, które zasypia zaraz po wieczornym myciu i jedzeniu.

Wykąpana, przebrana, nakarmiona, wytulona.

Śpij, no już. Ciemno przecież, cicho, głód zaspokojony...

Nie. Patrzy na mnie w ciemnościach wielkimi oczami i zagaduje po swojemu.

A ja nagle mogłabym siedzieć do rana i głaskać ją po policzku.

6 komentarzy:

  1. ... i z tej miłości zamienić się w zombie w stylu Tymona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przed oddaniem się Młodego w objęcia Morfeusza, słyszę całą listę rzeczy, które Mu się przyśnią. M.in. Miś, tyki, osio;) a gdy już zaśnie najczęściej odlatuję zaraz za Nim, wtulona w małe plecki.

    OdpowiedzUsuń
  3. ojjj znam to ;) zawsze w godzinach wieczornych mam już oczy na zapałkę ,a jak już tak leżymy w łóżku ,po ciemku ,Kubuś gapi się na mnie tymi wielkimi oczyskami i rozmawia ..mogłabym tak całą noc .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alkowi też się dzisiaj zebrało na nocne Polaków rozmowy xD Leżał w tym swoim łóżeczku (godzina 5) i marudał do ściany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tymon nie śpi już po południu (?)
    U nas coraz trudniejsze to się staje, ale bez tego nie byłaby w stanie wytrwać do końca dnia z kolei.
    No, ale wieczorem to już w ogóle jakaś odskocznia, a była taka jak Aguszka, że zasypiała w oka mgnieniu.

    OdpowiedzUsuń