czwartek, 19 grudnia 2013

Podsumowanie (prawie) roczne

Niecały rok temu postanowiłam sobie, że coś zmienię. Że spiszę te wszystkie rzecz, które chciałabym zrobić i spędzę rok, wykreślając pozycje z listy. Oczywiście 3 stycznia powoli zaczęło mi to umykać, ale od czasu do czasu przypominałam sobie o postanowieniach noworocznych i brałam się w garść. Niektóre rzeczy przychodziły mimochodem, inne były jak drzazga pod paznokciem.

Podsumowując:

POSTANOWIENIA:

1. Bardziej dbać o siebie, wydobyć swoją kobiecą naturę, makijaż zrobić, pazury wymalować, a nie łazić jak kuchta jakaś, wiecznie zmęczona, wiecznie z worami pod oczami, wiecznie w nijakich koszulkach, i dżinsach i wiecznie w glanach. 2013 rokiem wysokich obcasów ;P 

No, powiedzmy. Jakiś miesiąc (łącznie, w ciągu całego roku) miałam pomalowane paznokcie. Na obcasach chodziłam, dopóki ich nie pozdzierałam/nie spuchły mi nogi pod koniec ciąży. Makijaż... Częściej niż paznokcie, ale nie oszukujmy się. Większość roku nadal byłam myszką.

2. Podchodzić do życia spokojniej, nie wkurzać się jak dzieciak, nie dać się prowokować.


Ja to napisałam? Serio?

3. Spełniać marzenia i nie bać się podejmować ryzyka


Strachu może się do końca nie pozbyłam, ale nauczyłam się go przełamywać, dzięki czemu kilka marzeń się spełniło.

4. Po drugiej ciąży wrócić do swojej wagi i figury.

Zrobione.

5. Rozkręcić sutasz i szycie, tak, żeby mieć jakieś własne pieniądze. 

Sutasz stanął w miejscu. Szycie ruszyło, ale raczej dla siebie, niż zarobkowo.

6. Wrócić do nauki rosyjskiego - nie po to kupowałam "Mistrza i Małgorzatę" w oryginale, żeby nie potrafić jej przeczytać...

Nawet nie będę tego komentować

7. Minimum 10 stron czytania po angielsku dziennie - jak wyżej, nie po to kupowałam książki w oryginale...

Ani tego...

MARZENIA


1. Wynieść się z Rawy i zamieszkać "na swoim". Niekoniecznie własnościowym, bo do tego jeszcze długa droga, ale po prostu bez osób z których zdaniem trzeba się liczyć nawet w tak głupiej kwestii jak pomalowanie ścian.

Nadal tu jesteśmy. Przyzwyczaiłam się i zazwyczaj mi dobrze. :) 

2. Całkowite cofnięcie alergii u Tymka. Żebym więcej nie musiała patrzeć jak płacze, bo ktoś coś je, a jemu nie wolno.

Całkowicie się nie cofnęła, ale łatwiej z nią żyć, mniej trzeba usuwać z diety. Teraz jesteśmy na etapie diagnozowania - trzeba sprawdzić co z pokarmowych zostało i przyjrzeć się dla odmiany alergenom wziewnym.

***

Przyznać się: kto była lepszy, a kto całkiem odpuścił?

9 komentarzy:

  1. dziwne bo ja nie miałam postanowień noworocznych :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie robiłam postanowień... Może w tym roku zrobię? Zainspirowałaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja miałam tylko jedno postanowienie noworoczne -być w pełni szczęśliwą ..nie udało mi się .

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no błagam Strzyga, nie dzisiaj... I tak jestem wystarczająco przybita :) Powiem tak- rok 2013 rokiem niedotrzymanych (a tradycyjnie licznych) postanowień, obietnic, planów... To wszystko przez tą pechową 13-tkę :) bo przecież gdyby nie ona...

    Co do figury, to nawet postanowień nie robiła, bo to było takie oczywiste, że karmiąc piersią będę taka chuda, że lada moment będą mnie o anoreksję posądzać... No, tak, tak-na pewno :)

    Malowanie paznokci...
    Jak Lila miała ze 2miesiące udało mi się z mężem wyrwać do Rossmana... Nie wspomnę jakie to było dla mnie przeżycie, po 2miesiącacj wychodzenia tylko na spacer z Małą. No i w tym szale kupiłam sobie lakier krwisto czerwony, no po prostu obłęd. Lila zaraz kończy 14miesięcy, a ja... hm, nie znalazłam czasu/okazji/powodu/pretekstu żeby paznokcie nim pomalować :) Może będzie miał większa powodzenie w 2014 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam, ja mam krwistoczerwony. kocham go, jakby mi nie odpryskiwał przy zmywaniu to bym pewnie cały czas miała pazury pomalowane. Ale że odpryskuje to maluje raz w miesiącu :P

      Usuń
    2. Wiesz co? To ja chyba pomaluję w końcu i sprawdzę czy mój też tak odpryskuje :) A tak serio, to nie lubię swojego kształtu paznokci, marzy mi się kasa i czas na to, żeby pójść na takie profesjonalne malowanko :)

      Usuń
  5. ja nigdy nie robię postanowień bo zwyczajnie nigdy ich nie udawało się zrealizować;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bez postanowień, bez rozczarowań.
    Ale w tym roku trzeba będzie chyba coś przemyśleć żeby się zmobilizować, bo z tym ostatnio mocno krucho.

    OdpowiedzUsuń