niedziela, 22 grudnia 2013

O karmieniu niemowlaka. Smectą

Zbliża się pół roczku Agnieszki, a tym samym moment, w którym zacznie się rozszerzanie jej diety. I tak się zastanawiam... Jak ona będzie jadła?

Z Tymonem sprawa była prosta - rzucał się na jedzenie. I na leki. To drugie zostało mu do tej pory.

Agnieszka na leki reaguje nieskrywaną pogardą. Zaciska buzię, odwraca głowę i ostatecznie muszę jej włożyć palec między dziąsła, żeby mieć szansę zaaplikować niechciany syropek. Jeszcze pół biedy gdy to 2,5 ml. Tylko co zrobić, gdy musi wypić 50 ml smecty?

Butelka?

Podobała się jeden dzień. Wypiła ładnie 30 ml po czym jej się znudziło.
Na drugi dzień, owszem, pogryzła trochę smoczek, ale pić nie chciała. Skończyło się na strzykawce.
Dziś natomiast ogłosiła pełen bunt. Na widok butelki zaczyna machać rękami i nogami, żeby uniemożliwić wsadzenie sobie smoczka w dziób.

Zdziwilibyście się, jak skoordynowane potrafią być ruchy niemowlaka, gdy czegoś nie chce.

Tak więc przytrzymuję małego uparciucha i podaję nieszczęsne lekarstwo strzykawką. O dziwo, większość przełyka, mimo że wypluć by potrafiła (tak, już zdążyła mi pokazać).

Ciekawe, czy obiadki też będzie trzeba jej aplikować po uprzednim unieruchomieniu...

A może odsunąć jeszcze odrobinę rozszerzanie diety?
Może sama się zainteresuje?

11 komentarzy:

  1. Może nie będzie tak źle a niechęć do leków to chwilowy objaw :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, ale może jeśli podasz jej np. marchewkę, to ona się podjara kolorem i zje? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nie będzie tak źle? Na pierwszy ogień weź jabłka - smaczne, zdrowe... No i słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, rozumiem, że to post pisany pół żartem, pół serio? Bo to,że podać 50ml smecty to kosmos, to rozumiem doskonale... Ja miałam problem, żeby Eliza wzięła łyczka tego wynalazku, zresztą i tak zwracała za każdym razem :)
    A co do jedzenia Agnieszki... Zaczekałabym z tym teraz. Dzieciaki mają dobrą pamięć i teraz może faktycznie powitać łyżeczkę z niechęcią...

    Lila jadła już jakiś czas zupki, kiedy postanowiłam dać Jej większe grudki. No i niestety chyba były za bardzo wyczuwalne, bo zwymiotowała. Następnego dnia chcę Jej dać zupę, a ta w ryk, i tak następnego dnia też. W końcu poszłam do lekarza, bo jakiś czas wcześniej reagowała tak przy zapaleniu gardła. No ale okazało się, że w gardle czysto. Pani doktor powiedziała, że jak zwymiotowała, to może teraz Jej się zupka źle kojarzyć :) No to sobie pomyślałam, że szkoda, że nie zapamiętała, jak wcinała, aż Jej się uszy trzęsły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie większość jest pół żartem ;)

      Na Smectę znalazłam sposób - podaję 10 ml co godzinę i tym sposobem wychodzi ta zalecona setka na dobę. ;)

      Usuń
    2. O, no widzisz- bez spinania się, bez traumy dla dziecka i dla Ciebie :) Mama zawsze znajdzie jakiś sposób :)

      Usuń
  5. Z naszą Natalią od początku był problem z jakimkolwiek syropem, wszystko, wszystko było zwracane! Ratowaliśmy się i ją jedynie czopkami i tak do 2 roku życia. A Smektę zawsze rozcieńczam z soczkiem- jest beee ale ujedzie w tłoku. Może spróbuj dodać do smecty herbatki koperkowej- jak mała ją lubi :-p Za to z jedzeniem nie mieliśmy problemu i tego Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mi się wydaje że to chodzi o smak wiadomo jak smakuje smecta:/ a takie jabucho czy marchewka to rarytas może nie będzie tak źle??Przemek tez taki ewenemet jak Tymo wszystko zje co jest w płynie ....

    OdpowiedzUsuń
  7. może to zabrzmi brutalnie, ale jeśli nic nie pomaga, to bajka zawsze pomoże na niejadka, czyli podawanie leków na pełnej nieświadomce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brutalnie? Toć to u mnie codzienność :)

      Usuń
  8. weźmiesz na przeczekanie, zgłodnieje - zje (albo nie;)

    OdpowiedzUsuń