wtorek, 17 grudnia 2013

Agnieszka

Niewiele zostało z tego maleństwa, które trzymałam na rękach 3 lipca. Tamto dziecko miało przeraźliwie chude rączki i nóżki, granatowe oczka oraz sinoczerwoną buzię. Niemowlę, na które patrzę dzisiaj ma nogi jak ludzik Michelin, pulchne, silne łapki i niesamowicie niebieskie oczy. Drobną twarzyczkę i wiecznie roześmianą buzię. Malutki, zadarty nosek i idealne brwi. A na główce ciemne włoski. Kiedyś będą tak ciemne jak moje.


Odkryła już, że kiedy uderzy w coś płaską dłonią, po pokoju roznosi się dźwięk, a w wannie rozchlapuje woda. Nie boi się kropel, które opryskują twarz. Uderza tym zacieklej, by efekt był mocniejszy. Woda jest śmieszna i bezpieczna. I ciepła. Musi być ciepła. Taka na granicy gorąca.

To też ma po mnie. P. zawsze narzeka, że kąpiel ze mną parzy.

Podłoga nie ma przed nią tajemnic. Jest jeszcze troszkę nieporadna, ale coraz lepiej idzie jej wstęp do raczkowania.


Dziś nawet próbowała sama usiąść.

Szybko przeturlała się na plecy, jednak ja wiem, to kwestia dwóch, może trzech dni i trzeba będzie obniżyć łóżeczko. Już teraz, półleżąc na mnie, chwyta się wszystkiego co znajdzie się przed nią, i próbuje wstawać. Gdy pewnie usiądzie, natychmiast chwyci szczebelki, by sprawdzić jak jest wyżej.

Pewnie, podobnie jak Tymon, zacznie chodzić przed rokiem.

Teraz śpi, zbiera siły do kolejnego natarcia, a ja staram się wryć jak najgłębiej w pamięć zapach i ciepło jej skóry. Tego nie przechowają dla mnie filmiki i zdjęcia.

6 komentarzy:

  1. Z miesiąca na miesiąc się zmienia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie będę originalna ale Agnieszka strasznie urosła.... nie było jej przez chwilkę na zdjęciach toż to panna już za chwilkę Matko będziesz warkocze pleść:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I zaraz pół roku jak z bicza strzelił :) Agnieszka rośnie jak na drożdżach, moja Natalia na drożdżach wyrosła już na 15 kg, 87 cm wzrostu i 2,5 roku. Kiedy to zleciało? A ja piorę znów niemowlęce ciuszki, składam, wącham, układam, wącham, wyjmuje wącham i nie mogę się doczekać synka w lutym!

    OdpowiedzUsuń