poniedziałek, 16 grudnia 2013

Wrócił!

Jest.

Tydzień tylko z Tatą uświadomił mu, że najlepszym towarzyszem zabaw wcale nie musi być mama. Przez pół niedzieli wszystkie zabawki przynosił do P., a mi przypadała rola obserwatora. Świadoma, że już dziś P. wróci do pracy, a ja zostanę znowu "jedynym rodzicem", nawet nie walczyłam zbytnio o jego uwagę.

Sam przyszedł.

Po popołudniowej drzemce, gdy cały świat był zły, bo "jeszcze się nie wyspałem, a już nie mogę zasnąć". I później, gdy przynosił mi kredki i "kolorowaliśmy" narzędzia w kolorowance.

Chociaż, tak naprawdę, większość dnia bawił się sam, biegając po całym mieszkaniu, jeżdżąc na jeździku, albo na fotelu obrotowym i skacząc po kanapach. Bo tym, co najbardziej wymęczyło go podczas pobytu w szpitalu, był brak przestrzeni i przymus siedzenia cały dzień na łóżku o wymiarach 0,9x2,0 metry lub na parapecie szpitalnego okna.



***

Wypuścili go wczoraj, ale potrzebowałam dnia na nadrobienie zaległości, i zwyczajnie szkoda mi było oddać choć chwilę, by usiąść do bloga.

6 komentarzy:

  1. Hej Tymek! Witamy z powrotem! Nie daj się więcej i nie rób rodzicom takich numerów.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. I to był pewnie jeden z najdłuższych tygodni w Twoim życiu. Najważniejsze, że już się skończył. I że wszystko wraca na stare, dobre, sprawdzone tory. I oby nigdy więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że już wróciliście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cieszę się, że już wróciłaś...

    Lila

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że już w komplecie. Korzystaj z tych chwil, blog poczeka ;)

    OdpowiedzUsuń