poniedziałek, 2 grudnia 2013

Sentymentalnie

Pięć miesięcy temu zastanawiałam się czy to już i, na wypadek, gdyby jednak nie, odwlekałam moment wysłania do mamy sms-a, że rodzę.

Przeglądałam blogi, ale tak naprawdę cała moja uwaga skupiona była na odliczaniu. 15 sekund skurczu, 12 minut przerwy. 30 sekund skurczu, 10 minut przerwy. Wyczuwalne, ale do wytrzymania. Ciepła kąpiel, by sprawdzić, czy się wyciszą. Nie. Są dalej. Nawet bolą mocniej.

I ten śmiech w duchu, gdy wspominałam położną tłumaczącą, że jeśli poród zaczyna się w nocy najlepiej położyć się spać, pozwolić organizmowi złapać oddech przed godziną zero.

Chciałam, owszem.

Położyłam się do łóżka, wyciszyłam, zamknęłam oczy. Ale kiedy zaczęłam odpływać obudził mnie skurcz. Na trzydzieści sekund zamarłam wygięta w chińskie trzynaście, zastanawiając się, czy zęby nie popękają mi od zaciskania. (Nie.) I tak do piątej rano. Usypiałam, a potem budził mnie ból. Co jakiś czas wstawałam, a P. strofował mnie, że powinnam spać.

Słuchając tego, ułożyłam sobie w głowie plan, że jak on już się położy, to poczekam dziesięć minut, żeby przysnął, i sprzedam mu kopa w jądra. A co. Niech wie, jak łatwo spać, rodząc. Tyle, że podekscytowany perspektywą narodzin swojej córki P. nie poszedł spać.

Pewnie dlatego nadal jesteśmy małżeństwem ;)

Pięć miesięcy temu bałam się myśleć, co przyniesie kolejny dzień, że o tygodniu, czy miesiącu, nie wspomnę. Dziś wyczekuję. Kolejnej nocy, gdy na przemian ona i Tymon wtulają się we mnie przez sen (bo jako matka chcąca pospać choć odrobinę, zmieniam łóżko co najmniej dwa razy każdej nocy). Kolejnego dnia rozpoczętego jej uśmiechem. Kolejnych etapów w jej rozwoju.

Jestem szczęściarą.

Niczego więcej nie mogłabym chcieć.

10 komentarzy:

  1. Przepraszam, ale niecny plan kompletnie mnie rozwalił :D:D Piękne wnioski. Naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jądrowy plan rozłozył mnie na łopatki :D :P Myślałam, że tylko ja tak "rozpamiętuje" dni porodu... 3 najważniejsze dni w roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszystkie tak mamy ;) Warto pamiętać.

      Usuń
  3. Pomysł z kopnięciem w jadra powinien być nieodłącznym punktem w planie porodu,dobrze żeś to wymyśliła !

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy kopie w jądra oplułam się herbatą - zła kobieta z Ciebie moja droga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co to jest chińskie trzynaście? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest taka pozycja, która dla ludzkiego ciała jesat całkowicie nienaturalna, ale w danym momencie jest jedyną możliwą do przyjęcia (w chińskie trzynaście zwijasz się np. jak śpisz z mężem, dzieckiem, dwoma psami i kotem ;) )

      Usuń
  6. Uwielbiam wspominać dzień narodzin Lilki. Z Elizką miałam zaplanowaną cesarkę i... zabrakło tej całej magii. Hehe moja położna o 1 w nocy też mi udzieliła takiej dobrej rady, żebyśmy się zdrzemnęli... Jaaaaaasne, niestety w ciągu 8minut między jednym skurcze a drugim nie zasypiałam, a moja frustracja, że powinnam spać a nie śpię, mnie dobijała :) Marcin też nie usnął, leżeliśmy gadaliśmy, oglądaliśmy tv i zastanawialiśmy się jak to teraz będzie :)
    A wiesz co? Ja do szczęścia mogłabym mieć jeszcze trzecie :) A co!

    OdpowiedzUsuń
  7. no nie kopanie w jądra boskie muszę to zapamiętać:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Plan z kopniakiem był naprawdę dobry

    OdpowiedzUsuń