***
Gdzie jest granica, za którą sterydy na płuca są uzasadnionym wyborem?
Czy wystarczy cała noc duszenia się? Czy muszą być dwie?
Czy to wtedy, gdy charczy?
Czy to wtedy, gdy charczy?
A może, gdy oddychając wydaje taki dziwny, ściskający mi strachem żołądek, jęk?
Gdzie jest granica pomiędzy rozsądkiem, a paniką?
Czy to był najwyższy czas, czy mogłam dać mu szansę wyjść z tego bez inhalatora?
Miotam się pomiędzy depresją, a euforią.
Mój Syn znów wdycha sterydy. Kaszle i jest marudny. Ma rozpalone policzki i mokre od potu włosy. Śpi. Długo, dłużej niż zazwyczaj. W nocy budzę się i przychodzę do jego łózka, by czuć się bezpieczna. By słyszeć jak oddycha.
Gdzie jest granica pomiędzy rozsądkiem, a paniką?
Czy to był najwyższy czas, czy mogłam dać mu szansę wyjść z tego bez inhalatora?
***
Miotam się pomiędzy depresją, a euforią.
Mój Syn znów wdycha sterydy. Kaszle i jest marudny. Ma rozpalone policzki i mokre od potu włosy. Śpi. Długo, dłużej niż zazwyczaj. W nocy budzę się i przychodzę do jego łózka, by czuć się bezpieczna. By słyszeć jak oddycha.
Moja Córka dzisiaj pierwszy raz wstała przy szczebelkach łóżeczka. Teraz łapie się wszystkiego, byłe być te kilkadziesiąt centymetrów wyżej. Śmieje się w głos, gdy Tymon próbuje ściągnąć jej rajstopki, a one rozciągają się do granic możliwości.
Dajcie mi już wiosnę...























