piątek, 31 stycznia 2014

Zapalenie pluc: Return

 
Tymon jest mistrzem świata. 

Właśnie pobił wszystkie swoje rekordy i, nie wychodząc z domu przez ponad tydzień, złapał zapalenie płuc. Przez dziurkę od klucza chyba.

I tak sobie myślę, że to zaczyna podchodzić pod syndrom sztokholmski.

Przetrzymuje mnie siłą w domu od dwóch miesięcy. Terroryzuje wszystkich dookoła. Urządza sceny, rzuca się na podłogę, wrzeszczy i płacze, tłucze mnie i Agnieszkę, próbuje sam sobie krzywdę zrobić, wali w drzwi wrzeszcząc: "Da dór! Da dór!". Młoda zaczyna płakać, jak tylko pojawi się w polu widzenia...

Z nerwów poszarzałam, skurczyłam się i znowu piję dwie kawy dziennie oraz zajadam słodycze zamiast jabłek i marchewek.

Każdy psycholog mi powie, ze mam prawo być wściekła i sfrustrowana oraz złościć się na Tymona.

Tymczasem ja tłumaczę sobie oraz sfrustrowanemu mężowi, który wraca po całym dniu pracy, że:

- drze się, bo go boli gardło (a gardło boli go, bo się drze)
- skacze po Tobie, bo się stęsknił (i dlatego, że nie pozwalam mu skakać po Agnieszce)
- urządza histerie, bo jest głęboko nieszczęśliwy (że nie może wybić okna, kopiąc w nie i waląc pięścią)
- to nie agresja, to nieumiejętność radzenia sobie ze stresem.

10 komentarzy:

  1. współczuję bardzo, trafne porównanie z tym syndromem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myslałam że moje niewyżyte dziecko to problem ;) współczuję;/ "ja bym tego nie ujebała" jak mawia moja koleżanka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj Tymek, Tymek... Mamusia Cię kocha, nie musisz jej syndromu Sztokholmskiego serwować.
    A tak ogólnie to trzymaj się kobieto :* Jeszcze trochę i zima minie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuuuu, Strzyga- zaimponowałaś mi! Dwa miesiące... No ja już raczej bym wyła w mężowski rękaw, że dłużej nie wytrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. współczuję choróbsk i ogólnego armageddony domowego oby szybko wyzdrowiał

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty mnie nie strasz tą dziurką od klucza... :) zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  7. rety, brzmi to co najmniej jak prawdziwa szkoła przetrwania... nie wiem jak po 2 miesiącach utrzymacie Go w łóżku :| współczuję i trzymam kciuki, by szybko już mógł się Tymon na podwórku wyszaleć!

    OdpowiedzUsuń
  8. dwa miechy to sporo. Zdrowia dla młodego, żebyście mogli z domu w końcu wyjść.

    OdpowiedzUsuń
  9. coś słyszałam, że całe cholerstwo sie gnieździ w materacach i pościeli i dzieci się nawdychają przez sen i choroba murowana, Sama już wypluwam płuca ponad tydzień a świat mnie naprawdę dawno nie oglądał...A dziecię nerwowe, bo się taki Tymon wyżyć musi a wy mu po sobie skakać nie dajecie? NO JAK TO TAK ???:D Pozdrawiam i życzę cierpliwości rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, oby to już ostatni raz. Zdrowiejcie szybko, trzymam za Was kciuki z całej siły!

    OdpowiedzUsuń