sobota, 25 stycznia 2014

Ręce opadają

Zazwyczaj Tymon i Agnieszka zasypiają w okolicach 22:00 albo nawet później.

Pewnie dlatego, że zazwyczaj w domu jest P. i trzeba za wszelką cenę odseparować od siebie rodziców, zmęczyć tak, by sen zmorzył ich podczas układania do snu potomstwa. Taki wspólny front w temacie ewentualnego kolejnego potomka.

Niepotrzebnie mówiłam, że jedyna skuteczna forma antykoncepcji to celibat - teraz czują się w obowiązku, by ów został zachowany.

Bo jak inaczej wyjaśnić, że dziś, gdy P. pojechał na wieczór kawalerski do swojego przyjaciela, dzieci położyły się spać o 21?

Co prawda dla wyrównania poziomu zmęczenia Tymon podwoił wysiłki w próbach uszkodzenia siostry, a Agnieszce skończyły się cierpliwość oraz odwaga i na sam widok zbliżającego się Tymona zaczęła nerwowo pokrzykiwać, a później rozdzierająco płakać, ale serio... 21:00? Godzina czytania więcej!

Tu warto nadmienić, że zmarnowałam ją, przeglądając na forach porady odnośnie skutecznego radzenia sobie z agresją między rodzeństwem.

Tych, którzy w tym momencie uśmiechną się pod nosem, że ponoć już się pogodziłam z walką między dziećmi, informuję: przeszło mi, gdy z toalety przywołał mnie rozpaczliwy płacz Agnieszki. Wbiegam do pokoju, ona stoi w łóżeczku, a on okłada ją po głowie drewnianą grzechotką. Pierwszą moją myślą było zabrać mu tą grzechotkę i pokazać dlaczego nie wolno tak robić. Drugą, że jak tak zrobię, to następnym razem weźmie młotek. Trzecią, że gówniana ze mnie matka, bo w ogóle przyszły mi do głowy dwie pierwsze.

Obecnie powtarzam sobie jak mantrę: "To jest etap przejściowy, niedługo wszystko wróci do normy".

Goebbels powiedział, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.
Inna sprawa, czy można mieć do niego zaufanie...

5 komentarzy:

  1. I dlatego, kiedy widzę, że Eliza miałaby ochotę odwdzięczyć się Lilce ze szczypanie itp, kiedy muszę iść do toalety, zabieram Lilę ze sobą :) Niby Eliza ma ponad 7lat, ale jakoś nie do końca wierzę, że umiałaby się powstrzymać. Zresztą, parę razy wrzask Lilki "bez powodu" (wg Elizy) tylko mnie w tym utwierdza...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech... Ja z jedną czasem nie ogarniam, a z dwójką to bym chyba zginęła... Ale wiesz co? Jak sobie przypomnę jak się z rodzeństwem praliśmy (bo dokuczaniem tego nawet nie nazwę) to nie mogę wyjśc ze zdziwienia, że żyjemy. I że zawsze, co by się nie działo jedno za drugim murem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to już wiem czemu Aleksandrowski idzie spać po 22.
    No te "boje" między rodzeństwem mogą przerażać (mnie to przeraża)... nie mniej mam nadzieję, że uda Wam się do czegoś w tym temacie dojść ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh... :D Niby czekam na to drugie ale jednak trochę się boję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strzygo, jak ja dobrze Cię rozumiem!
    u nas też. jeden moment: czyta Igowi książeczkę, przytula, głaska.
    10 sekund później: zarzuca niego całego kocyk. i dusi. albo popycha. albo okłada klockiem.

    nie chcę Cię martwić, ale może przygotujmy się psychicznie na to, że przez najbliższe 18 lat to się nie skończy. będzie się zmieniać tylko forma i ciężkość przedmiotów

    OdpowiedzUsuń