piątek, 31 stycznia 2014

Shorty styczniowe

7 stycznia 2014 roku
"Obniżę jej łóżeczko. To ją trochę przyhamuje. Tak, żeby jeszcze przez chociaż dwa tygodnie nie wstawała..."

Jasne. Wstaje nadal. Stale stoi. 

Taka uparta.
16 stycznia 2014 roku

Jestem oszustką.

Bezczelnie podaję Tymonowi owsiankę nazywając ją jogurcikiem.
21 stycznia 2014 roku

Jepama! Jepama!" - popiskuje Tymon, czekając na bajkę, a gdy ta wreszcie się włacza, krzyczy radośnie - "Nie ma jepamów."

Gramatyka według dwulatka.

P.S. Sto lat, Synku!


22 stycznia 2014 roku

S: Tymonku, dlaczego bijesz Agusię? Agusia Ci dała ciasteczka, a Ty jej dokuczasz...
T: Nie ma ciasieciek juś.

Nie mam więcej pytań.

27 stycznia 2014 roku

"Ciepasiam! Ciepasiam" - wrzeszczy moje dziecko, wjeżdżając (specjalnie) mi w nogi krzesłem obrotowym.

Jak babcię kocham - ostatnie siedzisko na kółkach w naszym domu. Od tej pory tylko masywne, trudne do przestawienia fotele...


28 stycznia 2014 roku

Minęła 14, a Tymon jeszcze ani razu nie przewrócił/kopnął/ugryzł Agnieszki.

W zamian zastawił na mnie pułapkę z klocków i mam wielkiego siniaka na plecach. Przy okazji mogłam się przekonać, jak wytrzymałe jest łóżeczko Agnieszki. Nie połamało się pod ciężarem upadającej matki.

30 stycznia 2014 roku



O 6:30 Tymon zaczął marudzić.

- To nic - pomyślałam - przecież śpi z P.

O 7:00 zwlekłam się z łóżka, żeby przytulić Tymonka, bo nadal pojękiwał po swojemu. Okazało się, ze leży na podłodze, a nie z tatą w łóżku.

31 stycznia 2014 roku



Tymon znowu charczy, kaszle i jest podejrzanie rozpalony, a na dworze -12.

Chwała NFZ za wizyty domowe.

Kto mi posprząta w zamian za kawę? 
EDIT:
Drugie zapalenie płuc w ciągu niecałych dwóch miesięcy.

Zima, rrrrwa.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz