środa, 10 lipca 2013

Migawki z placu boju

Scenka I


Wchodzimy do domu. Słyszę Tymoszka w pokoju u Szwagra. Niemal w biegu odkładam Aguszkę do łóżeczka i z drżącym sercem pędzę do niego.

- Synku, syneczku...

Obojętny. Brak reakcji. Pozwala się przytulić ale już zaraz gdzieś ucieka, zupełnie niezainteresowany mną.

Serce w drzazgach.


Scenka II


Aguszka leży w łóżeczku. Tymon stoi pomiędzy moim biurkiem a łóżeczkiem i coś opowiada, rozglądając się wokół. Jego wzrok prześlizguje się po Małej, jakby jej nie rejestrując. Stop. Powrót...

...i w płacz.

Co to, do diaska jest, Mamo. Po co to tutaj?


Scenka III


Dwa małe głodomory. Tymon dostaje butelkę i kocyk. Aguszkę biorę na ręce, żeby nakarmić.
Rozpacz najczarniejsza. Nie zazdrość, czy złość. Strach, smutek, niezrozumienie.

Ze łzami w oczach karmię jedno dziecko, a drugie głaszczę po policzku, tłumacząc, że nic się nie zmieniło, że dalej je kocham, jest najważniejsze, najmądrzejsze, najdzielniejsze i na pewno damy sobie radę.

Najdłuższe dziesięć minut mojego życia mija zanim płacz Tymona wycisza się powoli, a on w miarę uspokojony zasypia.


Scenka IV



Rano, dzień po powrocie ze szpitala, poję Aguszkę glukozą. Ze strzykawki. Tymon, z drugą strzykawką w ręku, stoi oparty o łózko i bacznie się przygląda.
Kilka minut później podbiega do Małej, wołając "Am!" i przykłada jej delikatnie strzykawkę do buzi.


***


Jest nas czworo.

Strzyga - matka-fanatyczka bez grama planu na swoje macierzyństwo.
P. - Tata przez duże "T". Taki, co na bycie nazywanym "tatą" zasłużył.
Tymoszek - ponoć duży chłopiec. W rzeczywistości wciąż maleństwo. Mądre maleństwo.
Aguszka - okruszek-terrorystka.

Jest nas czworo i jest nam dobrze. Nawet Tymoszkowi. Po prostu każdą wolną chwile poświęcam na utwierdzanie go w przekonaniu, że jest ważny i kochany. Głaszczę, rozmawiam, przytulam, bawię się. Gryzę się w język, kiedy wyprowadza z równowagi.

On odwdzięcza się spokojem i zrozumieniem. Już nie ładuje sie na siłę na kolana, gdy karmię Młodą, nie płacze, gdy tylko do niej podejdę. Powoli uczymy się tej nowej rzeczywistości.

I tylko czasami mi ciężko, bo chciałabym, jak tydzień temu, położyć wieczorem Tymona do łóżka i leżeć przy nim aż uśnie, wsłuchując się w spokojny, miarowy oddech i wdychając jego zapach...

11 komentarzy:

  1. Mam podobnie. Poświęcając czas młodszemu czuje jakbym traciła cząstkę starszego. Też go tule i całuję ile wlezie. Ciągle mi go jednak mało.

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Ani się obejrzysz jak będziecie razem leżeć w łóżku. Mała przewalając się po tobie i śmiejąc w głos, a Tymon jako ten starszy spokojniejszy będzie próbował objąć Was obie, by powiedzieć jak bardzo Was kocha.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwieczny dylemat. Jak podzielić swój czas i uwagę po równo?! Codziennie się nad tym zastanawiam. A bliźniaki są o siebie bardzo zazdrości i wręcz wykłócają się o swoje. Oboje- na raz! I myślę, że choćby nie wiem jak się starać- zawsze któreś będzie się czuło gorzej- raz jedno, raz drugie, w zależności od sytuacji! Grunt to się nie dać zwariować!
    Ps. Gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem się zastanawiałam jakby to było miec drugie... I raczej bym się odnaleźc nie potrafiła, przynajmniej na początku.
    Pewnie już nie długo dzieciaki życ bez siebie nie będą potrafiły i jedno za drugim gotowe będzie w ogień skoczyc. Ale te początki na pewno nie różowe...

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluję córci :)
    chyba nie da się uniknąć w takiej sytuacji zazdrości i poczucia krzywdy u starszaka na rzecz młodszego. trzeba to po prostu przejść i znaleźć sposób, by odbyło się to jak najłagodniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na wszystko przyjdzie czas :) Na poczucie wspólnoty w rodzeństwie na pewno też. Ja już się nie mogę doczekać drugiej ciąży, chociaż czasami myśl o podziale uczucia na dwoje wydaje mi się mało realna.

    OdpowiedzUsuń
  7. wierzę, że szybko wypracujecie sobie nową rzeczywistość

    OdpowiedzUsuń
  8. Witamy,
    oficjalnie chcielibyśmy zaprosić Twój blog do konkursu dla blogujących mam!
    Do wygrania konik na biegunach, więcej: http://beticco-baby.blogspot.com/2013/07/konkurs.html
    Zapraszamy do wspólnej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Początki łatwe nie są, bez względu na różnicę wieku między dziećmi... Zazwyczaj to my same wpędzamy się w poczucie winy, że coś odbieramy Starszemu, a zapominamy co mu dałyśmy-rodzeństwo-bardzo ważny dar, taki bezcenny, na całe życie.
    Trzymam za Was kciuki, a Tobie życzę siły i spokojnych pozytywnych myśli, czas szybko leci, te najtrudniejsze początki już niebawem będą za Wami!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej, aż miałam łzy w oczach. Czeka mnie to w lutym- Natalka będzie miała 2 latka i 7 m-cy i będzie już całkiem rozumną istotą- już jest! I pewnie będzie o wiele trudniej! Im młodsze- starsze dziecko tym lepiej!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. CZYLI JEDNAK SIĘ DA!:) PODZIWIAM i trzymam kciuki za Was Mała śliczna zreszta jak jej mama i synek:)

    OdpowiedzUsuń