piątek, 4 stycznia 2013

Prawie rok

Bogowie, on zaraz skończy rok...

Trzeba upiec ciasto, zrobić tort i jeszcze uwzględnić, że on też będzie chciał, więc wymyślić coś co będzie jego tortem, a nie będzie zawierać: jajek, mąki, mleka, owoców cytrusowych, kakao... Mogę tak bez konca wymieniać ;)

I powiesić baloniki, wymyślić jak wszystkich usadzić...

Mam jeszcze 15 dni, ale co to jest, skoro ostatnio wstanie z łóżka zajmuje mi co najmniej miesiąc...

***

A On biega. Od kilku dni. Półtora miesiąca temu pierwszy raz podszedł do mnie, sam, bez pomocy mebli czy cudzych rąk. I jak już wystartował, nic nie było w stanie go zatrzymać. Schody? Co to dla niego? I wejść potrafi i zejść... Drugi koniec mieszkania? Nie ma sprawy. Śliskie panele? Kto jak nie On :)

I jestem dumna i szczęśliwa. dumna, ze jest taki sprawny, taki odważny. Szczęśliwa, bo trochę rzadziej domaga się noszenia na rękach ;)

4 komentarze:

  1. No wreszcie jakiś znak życia, matko! I nawet słowo BIEGA nie do końca cię usprawiedliwia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakiś czas Wam powiem, co konkretnie mnie usprawiedliwia ;)

      Usuń
  2. Gladiator =)

    Ps. W ciąży Jesteś (?) =)

    OdpowiedzUsuń