poniedziałek, 3 lutego 2014

5/52

Tydzień minął, nawet nie wiem kiedy.

Goniłam między Tymonem i Agnieszką, wisiałam na telefonie z mamą oraz z Cień, wdałam się w bardzo wciągającą dyskusję ze Świeczką, co dla nas obydwu skończyło się skrajnym niewyspaniem dnia następnego. Cień podsunęła mi pomysł, jak ściągnąć do nas starszego synka P. na weekend i, nawet biorąc pod uwagę zapalenie płuc Tymona oraz przygodę z cyganką, to był dobry tydzień.


 Pełen miłości...

 ...uśmiechu...

...i nadziei.

4 komentarze:

  1. I to jest pozytywne podsumowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze to słyszeć:):) tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ten powiew optymizmu u Was! I trzymam kciuki za powodzenie planu z synkiem P.

    OdpowiedzUsuń