"JavaScriptSDK"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą x/52. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą x/52. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

16/52

Tymon chyba przewidywał dzisiejszy deszcz i uziemienie w domu - wczorajszy spacer przedłużył maksymalnie. Nie dał się skusić wizją żelek, ciastek, krakersów, czekolady ani obiadku. Żeby wprowadzić go do domu, musiałam poczekać, aż P. wróci z pracy. I nawet mimo to, o 17:30 całe osiedle słyszało, że Tymon wraca do domu...

Jednak zanim doszło do tej histerii, Tymon świetnie się bawił ze Słodką Z. i dziećmi z osiedla.

 W deszczu maleńkich żółtych kwiatów

 "Łopatka do lodów" (skrobaczka do szyb, którą Tymon wytargał z szafki)
 

 Wstałam! Teraz mi rób zdjęcia!

W sumie w domu też jest fajnie. ;)

środa, 16 kwietnia 2014

Cisza / 15/52

Od tygodnia mieszkańcy mojego pionu w bloku cieszą się wieczornym (względnym) spokojem. Coś tam piśnie ze trzy razy, raz wrzaśnie "nie bablanoc, mamo!", a potem następuje błoga cisza, za którą - jak podejrzewam - wszyscy tęsknili odkąd zaczęły się przedsenne awantury Tymona.

Od tygodnia wieczory spędzam czytając książki, oglądając seriale lub rozmawiając z P., zamiast padać - wycieńczona psychicznie, po solidnej dawce środków przeciwbólowych - zaraz po tym jak Tymon zaśnie, zmęczony wrzaskiem.

Nie zrobiłam nic specjalnego, nic innego. Ot, tuliłam i próbowałam nie wyjść z siebie.
Samo przyszło, samo poszło.

Jeśli ten stan spokoju się utrzyma, moim hasłem wychowawczym zostanie:

TO TAKI ETAP - SAM Z TEGO WYROŚNIE.

Co ciekawe, przy posiadaniu dwojga dzieci młodsze kopiuje zachowania starszego.

W związku z tym obecnie  u Tymona i Agnieszki trwa ETAP biegania (lub dreptania) w kółko i nie patrzenia pod nogi.

 Ostatnie chwile bez deszczu.

 "Mamo, co Ty masz na głowie?"

Kto powiedział, że dziewczynkom nie pasuje niebieski?

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kwiecień poza netem / 14/52

Kwiecień nie sprzyja blogowaniu.

Po pierwsze: jest w miarę ciepło (8-15 stopni), a dzieci zdrowe, więc nie można ich zbywać, gdy stoją pod drzwiami i wołają: "Ma ziabab, mamo? Ma piachu?". Zresztą ciężko odmówić sobie chwili ciszy - Tymon potrafi GODZINĘ wrzucać łopatką piasek do wiaderka. Gdyby jeszcze Agnieszki nie trzeba było pilnować non stop (zjada piasek, gdy się odwrócisz), to brałabym książkę i siedziała tam cały dzień ;)


On sam sobie tę czapkę założył - nawet po domu w niej chodzi...


Po drugie: Babcia znalazła sposób na Tymona. Cwaniak zauważył, ze każda wizyta u niej oznacza stół pełen ciastek i jak tylko przejdzie mu syndrom zasłodzenia... "Idziemy ma babci, mamo?"


Po trzecie: kwiecień jest miesiącem uroczystości rodzinnych (urodziny moje, P., Babci, mojego brata, rocznica ślubu, urodziny córeczki P. jego imieniny, imieniny Tymona i Agnieszki). Dzięki temu mam usprawiedliwienie dla łakomstwa ;)

Mój tort (pomarańczowy)
Tort dla P. 

"Ciasto daj, a nie łyżeczkę!"

Jakby tego było mało, kiedy już ze wszystkim się uporamy, obświętujemy, wybiegamy itp. przychodzi czas na planszówki. Tymon póki co tylko obserwuje i karmi Agnieszkę pionkami, ale podejrzewam, że niedługo dołączy do nas jako pełnoprawny gracz ;)


Chyba nikogo nie dziwi, że - przy tak intensywnym trybie życia - Tymon czasami kompletnie odleci?

wtorek, 1 kwietnia 2014

13/52

Tymon wyszedł z wózka.

Jeszcze gdzieś z tyłu głowy brzęczy mi myśl, że może za wcześnie i dziecko się męczy, ale cwaniak potrafi łazić przez bitą godzinę po osiedlu. To raz. Dwa, że na luzie przemaszeruje do Babci i z powrotem (około kilometra w jedna stronę), o ile zapewni mu się możliwość odpoczynku* u wyżej wymienionej.

Tak więc uspokajam sama siebie, ze Młody daje radę i nie ma sensu go w ten wózek znowu wkładać.

A Wy? Jak myślicie?

P.S. Weekend minął nam tak:




wtorek, 25 marca 2014

12/52

Przeglądam zdjęcia z soboty, bo wtedy świeciło słońce.

Tymon biegał w cieniutkiej wiatrówce, a ja bez kurtki.
Agnieszka pierwszy raz bawiła się w piaskownicy i huśtała się na huśtawce.




Przeglądam zdjęcia z niedzieli, bo wtedy były u nas B. i Świeczka.

Na zewnątrz było zimno i Tymona opatuliłam szalikiem, ale na fotografiach odbija się ciepło ich uśmiechu.
I wrony na baszcie rawskiego zamku.
I biały ptak, który okazał się nie być tym czym się z dala wydawał.

Strzyga: Tryb makro jest po to, żeby można było sfotografować białego ptaka, bez podchodzenia do niego... Tylko co to za ptak... I czy w ogóle ptak... Gdzie on mi...
Świeczka: Mówisz o tym latającym śmieciu???




Żałuję, że wczoraj nie wzięłam aparatu do D.

Tymon szalejący z jej córeczką.
Agnieszka wtulona w kogoś innego niż ja. 
Osiołek do skakania (absolutny must have Tymona - już wiem co należy mu kupić z okazji imienin)

poniedziałek, 17 marca 2014

11/52

Cały ubiegły tydzień spędziłam, czekając na piątek.

Świeciło słońce, pachniało wiosną. W ciągu dnia z niepokojem wsłuchiwałam się w kaszel i wycierałam nosy. Po południu, gdy P. wracał z pracy, ja biegłam na zakupy, z rozwianym włosem, bez kurtki, bez chustki na szyi. Odliczałam dni, do chwili, gdy wyjdziemy razem, na dłużej niż piętnaście minut.

Piątek przyniósł ułaskawienie. "Tak, Tymon też może już wyjść na spacer - o ile będzie ładna pogoda."

W sobotę lunął deszcz i zaczęła się wichura...

Cały bieżący tydzień spędzam, czekając na piątek.

Po pierwsze dlatego, że ma być słonecznie i ciepło.
Po drugie dlatego, że mamy wyczekiwaną od grudnia wizytę u alergologa.


"Nic złego nie robię..."

Mała akrobatka

poniedziałek, 10 marca 2014

10/52

Przepadłam.

Moje dni upływają według rytmu wyznaczonego przez dawki antybiotyków oraz godziny inhalacji. Inne dla każdego z moich dzieci.

Latam z chusteczkami i maścią majerankową. Utulam, bo wszystko złe.

Jeszcze pięć dni...

 Zakatarzeniec Pierwszy

Zakatarzeniec Drugi

wtorek, 4 marca 2014

9/52

Niebezpiecznie afiszować się z radością, będąc matką.

Zawsze wtedy przychodzi kaszel lub gorączka, by sprzedać mi kopa w tyłek. Ot, dla równowagi.

Po tygodniu spacerów i spotkań czeka mnie tydzień samotnego siedzenia w domu. Tulenia płaczliwej Agnieszki i wymyślania zajęć dla znudzonego i sfrustrowanego Tymona, który od rana stoi pod drzwiami i domaga się pójścia "pa pacier, mamo".

Wyciągnęłam arsenał złożony z kredek i bloku technicznego (rysunkowy nie daje rady w starciu z moim synem) dla Tymona, maści majerankowej dla Agnieszki oraz wody z cytryną i miodem dla mnie.

Trzymajcie kciuki.

 Chorutek

"Chyba nie myślisz, że to mnie zajmie na dłużej niż pięć minut?"

czwartek, 27 lutego 2014

Niedobry telefon! / 8/52

Miał być zaległy post ze zdjęciami łobuzów, ale zaginął czytnik kart pamięci, komputer nie widzi mojego telefonu, więc nie da się ściągnąć zdjęć przez kabel, a telefon P. zawiesza komputer, gdy próbuje się go podłączyć.

W związku z tym wykazuję objawy wzmożonego wkurzenia, a na usta cisną się ostre słowa Na przykład:

"Kur... (szybkie spojrzenie na Tymona) ...cze!"

Nie, nie działa terapeutycznie. Wręcz przeciwnie.

Niestety, musi wystarczyć, bo Tymon dopiero co zapomniał o sławnym "Brumpa mać!" i nie zamierzam być osobą, która mu o owym zwrocie przypomni. Zwłaszcza, że jutro odwiedzają nas dwie urocze damy i miło by było, gdyby mój syn nie witał ich łaciną podwórkową. ;)

Oczywiście cały czas walczę i wierzę że znajdę sposób na przeniesienie zdjęć z telefonu na komputer.

A zanim to się stanie - więcej słów, mniej obrazków ;)

EDIT:


Wygrałam!!!

Zdjęcia zrobione 21 lutego.

Nie dajcie się zwieść tej słodkiej buzi ;)

BLW na całego

niedziela, 16 lutego 2014

7/52

Przez ostatnie siedem dni karmiłam się nadzieją. Zupełnie bez sensu, bo niektóre matki nigdy nie dorosną i nie zrozumieją, że dziecku potrzebny jest ojciec. Są zbyt dumne, zbyt uparte i zbyt samolubne.

Zbyt głupie.

Swoją drogą - naprawdę niskie poczucie własnej wartości musi mieć ktoś, kto boi się, że kilkanaście godzin z drugim rodzicem przekreśli cały czas spędzony z nią.

Trzeba łapać tyle ciastek, ile się w rękę zmieści, bo nie wiadomo, czy później dadzą...
Mamo, ja myślałam, że te tory są solidniejsze, naprawdę...
Tu miało być urocze zdjęcie kochającego się rodzeństwa.
Zamiast tego jest zdjęcie Tymona jedzącego ciastka i Agnieszki próbującej złapać klocek.

poniedziałek, 10 lutego 2014

6/52

Bardzo dobry poniedziałek.

Zdrowy poniedziałek.
Spacerowy i słoneczny.

No, rano trochę popadało, ale kto by się przejmował. Mam imbirowe ciasteczka prosto z Londynu (dziękuję :*), zakwasy dały sobie spokój, a Tymon po godzinnym spacerze przemawia do mnie ludzkim głosem, a nie obrażonym kwękaniem.

Więcej takich dni!

 Mały Irokez
"Lepiej byś mnie na spacer wzięła, skoro zdrowy jestem, a nie, zdjęcia cykasz"

poniedziałek, 3 lutego 2014

5/52

Tydzień minął, nawet nie wiem kiedy.

Goniłam między Tymonem i Agnieszką, wisiałam na telefonie z mamą oraz z Cień, wdałam się w bardzo wciągającą dyskusję ze Świeczką, co dla nas obydwu skończyło się skrajnym niewyspaniem dnia następnego. Cień podsunęła mi pomysł, jak ściągnąć do nas starszego synka P. na weekend i, nawet biorąc pod uwagę zapalenie płuc Tymona oraz przygodę z cyganką, to był dobry tydzień.


 Pełen miłości...

 ...uśmiechu...

...i nadziei.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

4/52

Ostatni tydzień niewiele różnił się od poprzednich pięciu (czyli od powrotu Tymona ze szpitala). 

Tymon kasłał i dokuczał Agnieszce. Ja uciekałam z domu chociaż na pół godziny dziennie, i, jeśli tylko pozwalała na to pogoda, zabierałam ofiarę braterskiej zazdrości ze sobą.

Dziś Tymo wyglądał już całkiem zdrowo, więc dla podbudowania napięcia urządził przed snem histerię, która przebiła wszystko, co zafundował nam od miesięcy. Razem wzięte. Przed chwilą, nie budząc się, powtórzył całość. Także ten. Mężu. Nigdzie nie wychodzisz, nigdzie nie wyjeżdżasz. Na noc w domu jesteś. I w ogóle.

A teraz już zdjęcia:

"Pożrę Twoją duszę!"

"Ty jeszcze nie wiesz..."

poniedziałek, 20 stycznia 2014

3/52

Parafrazując hasło reklamowe Mamby: "Wszyscy robią zdjęcia, robię i ja!"

Później postaram się dodać zdjęcia z pierwszego i drugiego tygodnia stycznia. Ot, żeby był porządek ;)

 Mały uciekinier

 Widzicie te wypieki? To nie z miłości. to stan podgorączkowy.
Znowu.

W dłoni puzzle, ale uciekła z kadru