piątek, 7 lutego 2014

Blogerki kopnęły mnie w d*pę


Zniszczyły mój leniwy, uporządkowany świat.
Wykopały mnie z fotela, zmusiły do przejrzenia szafek w kuchni i krytycznego spojrzenia na siebie.

Normalnie takie rzeczy robi wredna teściowa (aleś Ty przytyła) lub troskliwa matka (Chipsy są niezdrowe, zjedz pomarańczę), ale ja teściowej nie posiadam, a mamę mam daleko, więc posiłkuję się wirtualnym wsparciem.

Limonka, opisując swoją historię, uświadomiła mi, że wciąganie sześciu gofrów "bo się zmieszczą", wcale nie jest tak dobrym pomysłem jak mogłoby się wydawać. Zwłaszcza, gdy po dwóch jesteś już w sumie najedzona. Do tego wrzuciła na ścianę link z komentarzem: "A to... A to zrobi wam talię!", trafiając tym samym prosto w jeden z dwóch moich czułych punktów. Co prawda zawsze mi się wydawało, że najlepiej ćwiczyć rano, ale jak się ma dwoje dzieci i męża-buraka, który się podśmiewa pod nosem z naszego skakania przed komputerem, to 23:30 można uznać za wczesny ranek.

Szalonooka wymyśliła sobie 90-dniowe wyzwanie. Lubię mieć granicę, do której dążę. Łatwiej mi się zmobilizować, gdy wiem, że za x dni moja "męka" się skończy. Tym sposobem wpakowałam sie w 90 dni treningu.

Ale prawdziwą kumulację zasponsorowała mi Kropka. Dzięki niej nie słodzę herbaty (i zamiast czarnej wybieram zieloną), nie piję kawy (boli), łapię się za głowę, gdy ktoś mówi, że karmi dziecko mlekiem ryżowym, bo tak zdrowiej i rozpoczynam wywód, gdy słyszę, ze ktoś w ramach diety pije mleko sojowe. Etykiety czytałam już "przed Kropką", ale teraz zamiast rozróżnienia zdrowe-niezdrowe, mam większą wiedzę i świadomość. Oraz podniesiony poziom frustracji.

Dziewczyny. Dziękuję :)

6 komentarzy:

  1. No i mnie też wzięło ;), teraz czytam Kropkę i się za głowę łapię ile rzeczy nie byłam świadoma. Dzięki Strzyga :P

    OdpowiedzUsuń
  2. No to i ja rzucę okiem na Kropkę... Jeśli i mnie kopnie w dupę to chyba się zmotywuję do wzięcia się za nią (dupę znaczy, nie Kropkę) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo dziekuje za to wyróżnienie, ale wiesz co? Kurde fajnie kopać tak kogos po tyłku, tak pozytywnie. To motywuje mnie jeszcze bardziej! ;)
    A dodam jeszcze, że moje odchudzanie takie porządnie, zaczęło sie 3,5 roku temu kiedy natrafiłam na bloga Limonki;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Strzyga. Już wiem, które z blogów omijać jak najszerszym łukiem. Przy moim poziomie frustracji dnia codziennego, nowe powody by się załamać, mogłyby mnie po prostu zabić :)
    Oczywiście, z ciekawości, tylko zerknę tam do Nich :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no to idę czytać i ja co te dziewczyny tam napisały może akurat i mi się spodoba....

    OdpowiedzUsuń