poniedziałek, 3 lutego 2014

Przeklęta

Każdemu się zdarzy gorszy dzień. Tydzień...

Znacie to. Dalej jest miesiąc, rok i życie.

Dlaczego robię postanowienia noworoczne? Bo dają mi wrażenie, ze zaczynam z czystą kartką. Że oto w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, jakimś dziwnym cudem wszystkie kopniaki, które wymierzyło mi życie przez ostatnie dwanaście miesięcy, znikają, a ja zaczynam od nowa z czystym kontem. I, że ten rok już na pewno będzie lepszy.

Przecież nie może stale tak być.
Raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy powyżej zielonej kreski z napisem "DOBRZE".

Od lat mam wrażenie, że tonę.

Kiedy już udaje mi się wypłynąć na powierzchnię i złapać oddech, kiedy zaczynam wierzyć, ze to ciemne coś przede mną, to ląd, okazuje się, że to był cień wieloryba, który zaraz mnie połknie. To nie życie. To wegetacja.

Jeśli zaczynam wychodzić na prostą zawsze COŚ się zdarzy.
Niespodziewany, duży wydatek. Utrata pracy. Chore dziecko.

Oczywiście zawsze jakoś dajemy radę. Zostają nam po tym długi wdzięczności i zobowiązania, ale wciąż mamy głowę nad wodą.

I wciąż oddzielam lata grubymi kreskami, wierząc, że ten będzie przełomowy. Mam w końcu coraz wyraźniejsze plany i jakby więcej możliwości. Wiary w siebie. Mogę przenosić góry, jeśli tylko zechcę i wezmę się do roboty.

Zaczęłam rok dobrze. Co prawda Tymon znowu ma zapalenie płuc, ale to nie koniec świata. On wyzdrowieje, ja już realizuję swoje plany. Jest dobrze, coraz lepiej.

I w tym momencie, kiedy cała ociekam pewnością i spokojem, na ulicy zaczepia mnie cyganka, która, gdy nie chcę dać jej tego, czego żąda - przeklina mnie. Krzyczy, że spłynę krwią własnego dziecka.

Tak, ciemnota i zabobon. Stara kobieta, która chciała mnie zastraszyć.

Wiem, ale mimo to po moim spokoju nie ma już śladu.

8 komentarzy:

  1. zdarza się, tak jak piszesz(...) Też momentami, a może nawet dniami czy tygodniami tonęłam w takim odbiorze rzeczywistości, jak Twój... aż w końcu powiedziałam sobie: koniec:)! Pierś do przodu, uśmiech na twarz i idę dalej... U mnie nie jest ani kolorowo, ani różowo, ale nie przejmuje mnie to już tak bardzo, jak kiedyś. Jest jak jest... a ja idę dalej:) Siły. Złorzeczenie cyganki włóż między bajki i do przodu:) Do siły dorzucam jeszcze: zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brrr... można się przestraszyć, faktycznie. Nawet jeśli, jak ja, za nic ma się cygańskie wróżby. Wszystko zaczyna się w głowie, tak spokój jak rozedrganie... ale na szczęście także pozytywne myślenie i autoprojekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy to Cię pocieszy, ale według cyganki miałam być synem - księdzem... Nie pykło.
    A tak serio... Kurcze, jak ona może? jak można tak krzyczeć na kogoś? Jak można taki tekst... A grrr...

    OdpowiedzUsuń
  4. e tam cyganki u nas mieszkają w miejscowości obok i co chwilkę kogoś przeklinają opowiem Ci historyjkę kiedy moja mama jeszcze pracowała w sklepie nakryła cyganiątko na kradzieży i zabrała mu chyba wtedy mambe. Idziemy za jakiś czas do sklepu a tam chmara cyganów i ten młodzian woła'' to ta to ta'' a Ci z pogardą zaczynają pluć.... masakra po prostu w du..pach się im po przeprowadzało nie pracują kase od państwa dostają i jeszcze przeklinają bogu ducha winne kobietki... Trzeba było też na nią zacząć wrzeszczeć że znasz tajiki hipnozy i zaraz na niej zaprezentujesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. aż mnie ciarki przeszły, zapomnij o tym jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  6. To trudne, ale najlepiej zapomnieć. Ja głęboko wierzę w to, że jeśli intensywnie skupiam sie na tym co dobre i myślę o tym co chciałabym osiągnąć i jak żyć to przyciągam do siebie te dobre rzeczy. Czasem trzeba czekać na to miesiącami, latami, ale w końcu udaje sie :) Głowa do góry, bo jak nie my kobiety to kto???:)

    OdpowiedzUsuń
  7. trzeba popracować nad sobą w kwestii optymizmu. jeśli ty myślisz pozytywnie i optymistycznie patrzysz na to co ci się przytrafia to w każdym minusie dostrzeżesz drobnego plusa i......te kopniaki mniej bolę i świat wygląda lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cyganki... Podobno, kiedy moja mama była młoda, sporo ich tu było w Szczecinie... Też wszystkim chciały wróżyć... Zapomnij o tym- zołza jedna wiedziała jak Cię nastraszyć i jakiś słów użyć.
    A optymizmu i wiary, że wszystko możesz- trzymaj się mocno, bo to daje powera i kopniaka do przodu!

    OdpowiedzUsuń