piątek, 28 lutego 2014

Shorty lutowe

25 lutego
Bilans na dziś?

- cztery zęby w drodze, przy czym jeden już przebił dziąsło (swoją drogą kolejność wychodzenia zębów u T. mnie rozwala - najpierw prawa jedynka na dole, teraz lewa dwójka u góry ;))

- jeden zrzucony ze stołu nawilżacz powietrza, który pociągnął za sobą jedną zalaną wykładzinę i jednego ryczącego (chyba ze strachu, bo urazów żadnych nie znalazłam) Terrorystę.

- jedna dokończona para kolczyków

- jeden, pracujący na trzech etatach jednocześnie, P. 

Plany?

Kąpiel i sen.

26 lutego

Siny guz na czole, czerwona sznyta pod okiem, przytrzaśnięta drzwiczkami od szafki rączka - Tymon bawi się w odkrywcę i eksploratora. Tak sobie myślę, że dopóki to wszystko ładnie nie zblednie, to nie będziemy za bardzo wychodzić z domu, żeby sąsiedzi nie wezwali opieki społecznej...

Z rzeczy mniej bolesnych dla niego, a bardziej dla mnie - zaczął wyciągać klepki z podłogi. Ja wiem, że ten parkiet jest brzydki, dlatego go przykryto wykładziną... Ale bez przesady, no...
27 lutego


Nie marudzi, nie płacze, zajmuje się sobą sam (nawet jeśli oznacza to wywalanie ciuchów z szafki i wyciąganie klepek z podłogi), przynosi butelkę jak jest głodny, zamiast krzyczeć wniebogłosy... Zjada i zasypia.

To jakiś podstęp, czy naprawdę tak widać, ze dziś ledwo trzymam się na nogach i jest mu mnie żal?


28 lutego


Wstał gotowy do zabawy o 2:45. Zasnął o 5:30. Wstał o 8:00.

Wyglądam jak ofiara przemocy w rodzinie...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz