wtorek, 11 lutego 2014

Łacina Tymonkowa

Możliwości są trzy.

1. Czyta w myślach.
2. Ma wyjątkowo dobrą pamięć (że o słuchu nie wspomnę)
3. Ktoś zakrada się do domu gdy śpimy i szepcze mu do ucha.

Ostatni raz klęłam w Sylwestra, smażąc śledziki Szanownemu Małżonkowi. Dodam, że to była bardzo sycząca (i skwiercząca) łacina. Taka na wdechu, bo próbowałam połknąć dziesięć kolejnych bluzgów cisnących mi się na usta.

A jednak, Pan Gumowe Ucho usłyszał i zapamiętał. Dla lepszego efektu odczekał półtora miesiąca, żeby matka się cieszyła, jakie ma cudowne dziecko i jaka sama jest super, bo udało jej się uchronić dwulatka przed wszystkim mocniejszym niż "dupa".

Taka dumna.
I taka durna.

Powinniście widzieć moją minę, kiedy Tymon wbiegł w babciną lodówkę, przewrócił się i pisnął:

"Brumpa mać..."

Żeby było ciekawiej...

Kiedy ja zapadałam się pod ziemię ze wstydu i szoku. Tymonkowa prababcia i jej siostra prawie płakały ze śmiechu.

Pozostaje mi mieć nadzieję (bo zawsze świetnie na tym wychodzę), że tego ataku wesołości nie zauważył. I, że szybko się znudzi. I zapomni.

Jest cień szansy?

9 komentarzy:

  1. Brumpa mać? Muszę to dopisać do słownika :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha .. dzieci niestety mają dobrą pamięć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie martw się :) Znudzi się na pewno szczególnie jak nikt nie będzie na to "specjalnie" reagować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno kiedy dziecko klnie nie powinno sie zwracać uwagi, a już na pewno śmiać sie- to utrwala że "acha, skoro sie smieja, to było fajne, trzeba jeszcze raz".
    Nie powinno sie tez przeklinac przy dziecku.
    Podobno, bo ja osobiscie klne o wiele wiecej i czesciej. Ale i tak mniej niz kiedys;) Zwyczajnie moja rodzina juz tak ma, we krwi chyba. I powiem ci ze moje dziecko uzywa mocniejszych słow, ale...w tym slabszym wydaniu. Kurde, cholera, szlag mnie trafi... a te uzywam rzadziej. Najczesciej soczyste kurwa mać :) Takie moje ulubione, i moje dziecko nigdy tego nie powtorzylo.
    Hm....szósty zmysł ma chyba i ma we krwi, ze na siarczyste jeszcze przyjdzie pora i sie z tego nie wymiga;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha, no z rozrzewnieniem to przeczytałam :) No wiesz- są sytuacje, kiedy zwykłe "kurde" nie wystarczy, a myślę, że takie zderzenie z lodówką, jest właśnie taką sytuacją :)
    Nasz pierwszy wyjazd w góry, Eliza ma 2lata i 7miesięcy. Wszystko do dupy-pogoda itd, co z wyjazdu przywiozło nasze dziecko? Idealnie i mega wyraźnie wypowiadane "wkurwiłam się", mimo, że w żadnym innym wyrazie nie mówiła "r". Do dziś nie wiem, jak Jej się to udało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się ciszę z faktu, że mieszkamy za granicą, więc nawet jak Calineczka coś usłyszy i przeklnie, to nikt jej nie zrozumie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. bywa...o dziwo ja klnę często,a syn nigdy nie powtórzył,bo zawsze przepraszam :)
    Strzyga,widzę new look - ładnie u Ciebie.Parapetówka była ?

    OdpowiedzUsuń
  8. oby nie zapamiętał tej radości... choć ja tam się wcale nie dziwię, też bym nie wytrzymała słysząc "brumpa mać" :D

    OdpowiedzUsuń