poniedziałek, 21 stycznia 2013

Roczek

Chciałam napisać piękną notkę o tym jak rok macierzyństwa zmienił mnie, moje życie  jak urosło moje dziecko i czego się nauczyło...

Zamiast tego napiszę, że nie ma nic straszniejszego niż mierzenie dziecku temperatury co pół godziny i obserwowanie jak rośnie: 39.7, 40, 40.5, podczas gdy  następna dawkę leków można podać dopiero za dwie godziny. Niż zastanawianie się, czy ibuprofen lub paracetamol zbiją temperaturę, czy trzeba będzie wezwać karetkę. A jeśli trzeba będzie  to czy zdąży przyjechać zanim mózg mojego dziecka się ugotuje... niż czekanie na lekarza  który uparcie nie przychodzi.

I nie pociesza mnie biała kreseczka na dziąśle. Weźcie w diabły te zęby, jeśli wiąże się z nimi taki strach, taki ból i tyle cierpienia.

4 komentarze:

  1. :*

    Zdrowka dla Tymka!
    No i wszystkiego najlepszego w Dniu Pierwszych Urodzin. szkoda, ze zamiast swietowac musi tak cierpiec.... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. podlacze sie pod komentarz anielki. W ogole to strasznie przechodzi zabkowanie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. sto lat dla solenizanta:*
    mam nadzieję ze już lepiej???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - to była trzydniówka. Po gorączce nie ma śladu, za to wyszła wysypka

      Usuń