poniedziałek, 10 marca 2014

10/52

Przepadłam.

Moje dni upływają według rytmu wyznaczonego przez dawki antybiotyków oraz godziny inhalacji. Inne dla każdego z moich dzieci.

Latam z chusteczkami i maścią majerankową. Utulam, bo wszystko złe.

Jeszcze pięć dni...

 Zakatarzeniec Pierwszy

Zakatarzeniec Drugi

11 komentarzy:

  1. biedne zakatarzeńce. u mnie też stałym punktem dnia są leki i wg dawek jest dzxień wytyczany niestetty... zdrówka wam dużo zdrówka;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakatarzeńce biedne, ale nadal przeurocze... skopcie tyłki zarazkom i byle do (pełnej) wiosny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. siły życzę i pokładów cierpliwości - dzieci kiedyś się wyprowadzą ;) raczej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, przy całej mojej miłości do dzieci i pewnym total zajobie na Ich punkcie, właśnie w takich krytycznych chwilach myślę sobie, że One naprawdę kiedyś urosną, wyjdą z domu, a przynajmniej będą wychodzić z niego same, często, bez pytania mnie o zgodę i już naprawdę będę miała teoretycznie jakiś spokój :) Tyle, że zaraz potem niczym patelnią, dostaje obuchem w łeb, że wtedy to dopiero będę się martwić i nie spać po nocach i k... nawet za tym inhalatorem będę tęsknić...
    Także trzymajcie się, zdrówka, a dla Ciebie siły Mamo!

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymam za Was kciuki. U nas lepiej, nie wiem na jak długo... nie myślę o tym. W końcu po trzech tygodniach chwila ulgi, czego i Tobie życzę. Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  6. oj my wlasnie po chorobie ble ble duzo sily :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  8. zdrowka życzę. Ja tez z maściami i chusteczkami biegam, ale sama za sobą.

    OdpowiedzUsuń
  9. oj, widac po oczkach ze zdrowe nie sa
    zdrowka dla calej rodzinki

    OdpowiedzUsuń