sobota, 26 kwietnia 2014

16/52

Tymon chyba przewidywał dzisiejszy deszcz i uziemienie w domu - wczorajszy spacer przedłużył maksymalnie. Nie dał się skusić wizją żelek, ciastek, krakersów, czekolady ani obiadku. Żeby wprowadzić go do domu, musiałam poczekać, aż P. wróci z pracy. I nawet mimo to, o 17:30 całe osiedle słyszało, że Tymon wraca do domu...

Jednak zanim doszło do tej histerii, Tymon świetnie się bawił ze Słodką Z. i dziećmi z osiedla.

 W deszczu maleńkich żółtych kwiatów

 "Łopatka do lodów" (skrobaczka do szyb, którą Tymon wytargał z szafki)
 

 Wstałam! Teraz mi rób zdjęcia!

W sumie w domu też jest fajnie. ;)

2 komentarze: