wtorek, 4 marca 2014

9/52

Niebezpiecznie afiszować się z radością, będąc matką.

Zawsze wtedy przychodzi kaszel lub gorączka, by sprzedać mi kopa w tyłek. Ot, dla równowagi.

Po tygodniu spacerów i spotkań czeka mnie tydzień samotnego siedzenia w domu. Tulenia płaczliwej Agnieszki i wymyślania zajęć dla znudzonego i sfrustrowanego Tymona, który od rana stoi pod drzwiami i domaga się pójścia "pa pacier, mamo".

Wyciągnęłam arsenał złożony z kredek i bloku technicznego (rysunkowy nie daje rady w starciu z moim synem) dla Tymona, maści majerankowej dla Agnieszki oraz wody z cytryną i miodem dla mnie.

Trzymajcie kciuki.

 Chorutek

"Chyba nie myślisz, że to mnie zajmie na dłużej niż pięć minut?"

13 komentarzy:

  1. Zdrowiejcie!
    A Ty może meliskę sobie też zrób :)
    Jak Eliza była mała i chorowała non stop, to miałam takiego świra, że bałam się powiedzieć: "2tygodnie nie była chora", bo było pewne na 300procent, że zaraz się rozchoruje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. A w ogóle to - Agnieszka wygląda jak aniołek :)

      Usuń
  3. a więc zdrówka i cierpliwości ponownie życzę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, znam to... Dlatego już nie chwalę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zycze szybkiego powrotu do zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech maluchy szybko zdrowieją :) i powodzenia...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo zdrówka i cierpliwości dla Strzygi - chore dziecko to jest chyba najgorsze co może być.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za arsenał :) Zdrówka kochani :*

    OdpowiedzUsuń
  9. zdrowia, zdrowia i siły! u nas infekcja utknęła na trzy tygodnie... mam nadzieję, że w poniedziałek syn wróci już do przedszkola, a ja zyskam trochę czasu, którego teraz bardzo potrzebuję:) pozdrawiam i życzę wielu kreatywnych pomysłów:):)

    OdpowiedzUsuń