wtorek, 5 listopada 2013

Matka samodzielna

Dziś jest drugi dzień pracy Szanownego Małżonka, a jednocześnie pierwszy dzień mojego samodzielnego macierzyństwa (w godzinach od 8:30 do 17:30)...

W związku z tym - list


***

Kochanie,

ja pójdę do pracy, ty sobie tylko firmę prowadź, a ja posiedzę osiem godzin na etacie. Tylko weź ode mnie te dwa potwory...

Starszy od rana domaga się jedzenia. Najpierw trzy łyżki owsianki, potem pół gryza kanapki, 16 mililitrów mleka, 1/8 jabłka, cztery wygrzebane z dna szafy krakersy. I tak w kółko. No i od tego przeziębienia ma problemy z żołądkiem, więc co pół godziny muszę go gonić po całym mieszkaniu, bo nie chce się przebrać z własnej woli... Leków też nie chce. Do tego skacze koło Młodszej i chyba skończyła się jej cierpliwość, albo traumę jakąś złapała, bo uśmiecha się do niego tylko, jak mam ją na rękach. W sumie to w ogóle tylko wtedy się uśmiecha. Jak ją położę na kanapie to robi wielkie oczy i krzyczy. Z łóżeczka się na mnie wydziera. Dosłownie.

To nie jest takie:
Łe, łe, łe... Smutno mi, jestem samotna, musisz mnie przytulić... łe, łe, łe"

Już raczej:
"Łeeeeee!!! Gdzie żeś znowu polazła! Wypadła mi grzechotka! Co Ty myślisz, ze ja ją sobie będę sama trzymać?! Chodź tu natychmiast! Łeeee!!!"

Argumentacja typu: "Tymonka trzeba przebrać/nakarmić/ przytulić, bo się przewrócił" oraz "Córeczko, zaraz pęknie mi pęcherz" absolutnie do niej nie dociera.

Także, gdybyś po powrocie do domu zastał u nas opiekę społeczną i mnie podłączoną pod sprzęt do hemodializy, to możesz być wdzięczny Agnieszce.

Strzyga


***

A Wam jak minął wtorek? :)

9 komentarzy:

  1. ja najpierw byłąm na etacie a teraz roztaczam nad dwoma buntownikami - dwulatkiem i nastolatkiem - peace :D

    OdpowiedzUsuń
  2. to pięknie to opisałaś:D nic tylko dawać do pocztania nastolatką w szkole na takiej pożytecznej lekcji jak przygotowanie do życia w rodzinie;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie to prawdziwe :) Siły życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fuck, no pewnie nie tak fajnie jak Tobie, ale... Czy to, że od 13-tej czekałam, aż W KOŃCU będzie 21-sza, świadczy o
    a)miałam ogromną ochotę na seks z mężem
    b)chciałam wypić lampkę wina po wieczornym karmieniu Małej
    c)miałam cudowny dzień z dziećmi i chciałam go opisać szybko na blogu
    d)miałam do dupy dzień z dziećmi i chciałam żeby te dwa potwory już spały

    Odpowiedź prawidłowa to "d" of korse :)
    Eliza w domu bo zasmarkana, więc podwójna dawka mamo to, mamo tamto...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam, ale się pod nosem uśmiechnęłam. Znałam aż za dobrze w wydaniu jednodzieciowym i półtorarocznym, więc nie mam co narzekać. A jak zawsze cierpiałam, jak chłop w weekendy do roboty musiał iść.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzecie potrzebne to o dwójce pierwszych się zapomina ;D A poważnie problem z zatwardzeniem u pięciolatka i proszenie idź do łazienki,no idź...,problem zapomniałam siku i idę przez cały dom goła się przebrać u trzylatki i problem sikam gdzie polezę, bo się uczę sikać do nocnika ;))) To dopiero ubaw!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzecie potrzebne to o dwójce pierwszych się zapomina ;D A poważnie problem z zatwardzeniem u pięciolatka i proszenie idź do łazienki,no idź...,problem zapomniałam siku i idę przez cały dom goła się przebrać u trzylatki i problem sikam gdzie polezę, bo się uczę sikać do nocnika ;))) To dopiero ubaw!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł z tym listem - zawarłaś w nim wszystko to co trapi samodzielnie mieszkających rodziców :) (taaa.... a my z mężem za 2 lata chcemy na swoje się przenieść).

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie dziś podobnie, piona :)

    OdpowiedzUsuń