piątek, 15 listopada 2013

Mei Tai

Dwa tygodnie przymusowego siedzenia w domu potrafi dać w kość. Zwłaszcza, jeśli jedynym towarzystwem jakie masz, jest niemowlę i porządnie przeziębiony (prawie)dwulatek, którego największą ambicją jest sprawdzenie granic Twojej wytrzymałości.

Ale, ale...

Tylko nudni ludzie się nudzą.

W związku z tym, zaangażowałam Tymona w dekorowanie mieszkania skrawkami materiału i wyciągnęłam ciężarówkę, a sama skroiłam Mei Tai dla Agnieszki. I tak oto od trzech dni chwile spokoju moich dzieci przeznaczam na wbijanie szpileczek, dokrawanie i zszywanie.

Jutro pewnie nosidełko będzie gotowe.

A dziś drobna fotorelacja z procesu twórczego:




Oraz w bonusie: obrażony Tymo:



3 komentarze:

  1. no widzę że wena nie odpuszcza :) obrażony Tymo uroczy

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą :)
    Zazdroszczę talentu - ja to takie lebiega, że ino guziki przyszywać potrafię ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię takie przymusowe siedzenie w domu...
    No ale Ty je przynajmniej twórczo i pożytecznie wykorzystałaś, bo ja poza obrastaniem w tłuszczyk i czyszczeniem lodówki/szafek nic innego zazwyczaj wtedy nie robię. No może jeszcze poza wznoszeniem oczu ku górze i wzdychaniu "Kiedy 20-ta?".

    OdpowiedzUsuń