środa, 27 listopada 2013

Histeria

Przychodzi taki moment - gdzieś pomiędzy rozciętą wargą, obolałym nosem, a pogryzioną ręką - gdy masz ochotę olać tego wierzgającego Potwora, przestać asekurować, i pozwolić mu porządnie wyrżnąć głową o ścianę, skoro tak bardzo tego pragnie. Albo zacząć wrzeszczeć w tym samym języku co on, tylko głośniej. Z całą siłą dwudziestopięcioletnich płuc.

Nie robisz tego.

Nie dlatego, że jesteś dobrą, kochającą matką (chociaż jesteś rzecz jasna, ba, świętą jesteś, bo zwykły człowiek by tego nie wytrzymał). Nie dlatego, że rozumiesz problemy emocjonalne swojego (prawie)dwulatka. Chwilowo masz je w głębokim poważaniu, bo świat przysłania ci twoja własna, napuchnięta, brudnoczerwona frustracja. Nawet nie dlatego, że tak powinnaś.

Te myśli przyjdą za pół godziny, kiedy on wreszcie się uspokoi, uśnie w twoich ramionach, przeobrażając się  z powrotem z kłębka furii w twojego bezbronnego synka.

W tej konkretnej chwili jedynym powodem, dla którego jeszcze przytulasz i przemawiasz kojącym głosem, zamiast pie****nąć drzwiami tak, by zadrżały ściany i zapalić w kuchni papierosa, jest świadomość, że każde działanie naznaczone choćby cieniem zniecierpliwienia lub złości spowoduje u niego jeszcze większą histerię.

***

Tak, zasnął, a ja mam ochotę wtulić się w jego plecy, schować nos w jasnej czuprynie i wdychać zapach dziecięcej skóry.

4 komentarze:

  1. Fantastycznie przeniosłaś emocje :) U nas na razie cisza, ale tylko czekać na kolejny etap buntu. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo tylko matka potrafi wykrzesać z siebie tyle cierpliwości w obliczu tak przytłaczających emocji :) Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, bo kto inny potrafi wywołac taki wachlarz emocji w pięć minut? Tylko dwulatek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, że mnie niezmiennie zadziwia ten fenomen matczynej zmienności uczuć. Bo w trakcie histerii, to czasami sama boję się własnych myśli, za to za chwilę, dosłownie za chwileczkę, kiedy przyjdzie jedna z drugą i wtuli się we mnie, albo powie coś takiego, że serce mięknie i wystarczy-przepadłam. Nie ma na to logicznego wytłumaczenia, a tam gdzie nie ma logiki są... hormony :)

    OdpowiedzUsuń