środa, 4 września 2013

Tak bym chciała...

Z tygodnia na tydzień dojrzewa we mnie myśl o wyjeździe.

Bo moja rodzina zasługuje na lepsze, (wy)godne życie. Bez wyliczania każdego grosza i nerwów przy każdym nieplanowanym wydatku. Bez obietnic na świętego Nigdy. Rzeczy, które chciałabym podarować, a są poza moim zasięgiem. 

Bo coraz bardziej mnie męczy polska rzeczywistość. To, że jeśli zmiany, to raczej na gorsze. Ewentualnie zwietrzały puder na twarz podstarzałej baleriny. Te podatki coraz wyższe, przepisy coraz głupsze, urzędy coraz gnuśniejsze. Ulice wiecznie rozkopane, chodniki zasrane przez czyjeś puszczone luzem psy - nawet tam, gdzie stał automat z darmowymi woreczkami na odchody. Dług publiczny i ochłapy, które od czasu do czasu się nam rzuca, żebyśmy siedzieli cicho.

Z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że to nie tu chcę i będę żyć.

Może nie dziś i nie jutro, ale przyjdzie dzień, że spakuję walizki, dzieciaki wezmę pod pachę i wsiądę w samolot.I, owszem, będę tęsknić, ryczeć w poduszkę za rodziną, którą już teraz rzadko widuję, a po wyjeździe będę widywać jeszcze rzadziej. Tylko, że jak już się wypłaczę, to podniosę głowę i spojrzę na nasze nowe, spokojniejsze życie. Na moje dzieci z lepszym wachlarzem szans.

4 komentarze:

  1. te zasrane ulice, to nie tylko psy... są jeszcze żule i bezdomni

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz ja mam inne spojrzenie bo jednak na wsi to troszkę inaczej jest. Ale masz rację ciężko w tym naszym kraju jest żyć.....

    OdpowiedzUsuń
  3. ja to zrobiłam 3 lata temu prawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym miała więcej odwagi to dawno by już nas tu nie było... Ale kto wie, bo czasami też mi się tu wszystkiego odechciewa,a rzeczywistość w tym kraju dobija :(

    OdpowiedzUsuń