wtorek, 1 października 2013

Poszarpana pępowina

Najbardziej z całych tych chrzcin podobało mi się to, ze moi rodzice przyjechali na trzy dni.

Lubię te chwile, gdy jesteśmy razem. Zupełnie inny rytm dnia. To, że zamiast trzech godzin samotnego biegania pomiędzy Tymonem i Agnieszką, podczas gdy P. raczy spać, mam wokół siebie cztery inne osoby, które wstają o świcie (bo jak inaczej nazwać ósmą rano). Lubię wspólne śniadania, krzątanie się po mieszkaniu, oglądanie do późna telewizji. A przecież, gdy ich nie ma, telewizor kurzy się smętnie, wyłączony. Lubię, gdy Tymon nie ładuję się tylko do mnie na ręce, i gdy ktoś przejmuje Agnieszkę, a ja mogę poświęcić duuużo czasu tylko jemu.

Lubię to, że u nas więzi są silne, że spędzamy czas razem, a nie każdy przed monitorem swojego komputera.

Dopiero pisząc te słowa zdałam sobie sprawę, że ten smutek i agresja, które mnie ogarniają, to tęsknota. Brakuje mi ich. Brakuje mi tego rytmu.

Odliczam dni do wyjazdu na urodziny mojej Mamy.

Może, gdy spędzę z nimi dwa tygodnie, na nowo dostrzegę ich wady i serce nie będzie mi tak pękać, gdy wrócę do domu.

6 komentarzy:

  1. widziałam fotki z imprezy ślicznie wyglądaliście:)
    a co do rodziny takie chwile są nie zastąpione ale pewnie gdyby posiedzieli z 3 tygodnie bylibyście sobą zmęczeni....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez uwielbiam takie rodzinne chwile.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi, hi, no ostatni akapit to kwintesencja racjonalnego podejścia :) Myślę, że jeśli łączą Was silne więzy to jednak ta tęsknota będzie zawsze w Was obecna... To na pewno będą cudowne dwa tygodnie, a Ty odpoczniesz (wiem co mówię!), ale potem ciężko pewnie będzie się rozstać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem Cię doskonale. Choć rodzicie czasami grają mi na nerwach i mam ochotę się wyprowadzić z domu, to jedna... jednak nie wyobrażam sobie życia bez nich :)

    PS
    http://aleksander-odkrywa.blogspot.com/2013/10/prawie-oscary.html - nominowałam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest tak, niestety. Że tęskni się tęskni, a jak się widzimy na dłużej, to jednak już tak różowo nie jest. Bo inny rytm dnia (na chwilę zmiany są dobre, ale na dłużej wolimy jednak wypracowany własny). Bo inne priorytety, inne podejście do kwestii wychowania, inny sposób gotowania, cokolwiek. Grunt, by się nie pokłócić na do widzenia.

    OdpowiedzUsuń