niedziela, 6 października 2013

Bezradność

Wczoraj ratowałam się poczuciem humoru i autoironią. W końcu wszystko łatwiej znieść, jeśli obrócimy to w żart lub odsuniemy na pół metra, by spojrzeć z dystansu.

Dziś już nie jest mi do śmiechu.

Chciałabym móc napisać jak kiedyś Matka tylko jedna: "Jest godzina dwudziesta kurwa trzecia...", bo jej post dotyczył dziecka, które co prawda nie śpi i spać nie daje, ale przynajmniej się śmieje.

Tymon popłakuje. Pojękuje. Chwilami krzyczy. Łzy ciurkiem spływają po buzi. Nie może się ułożyć. Na plecach, brzuchu i boku niewygodnie. Nie podoba się nawet w pozycji kolankowo-łokciowej, a zazwyczaj w tej uspokajał się i usypiał. Pod kołdrą źle, bez kołdry za zimno. Przytulić się nie pozwala, ale gdy chcę się odsunąć, by zrobić mu więcej miejsca, płacze jeszcze bardziej. Na chwilę pomaga kołysanka, więc śpiewam szeptem, żeby nie zbudzić Agnieszki (gdzie tu sens, skoro Tymon płacze tak, że z pewnością słychać go dwa piętra w dół):

A-a-a... A-a-a...
Mały Tymek idzie spać
A-a-a... A-a-a...
Zaraz zmruży niebieściutkie oczka dwa

Ach, śpij Tymonku,
Mój malutki, słodki ancymonku
Zaśnij, Synku, oczka zmruż
Na poduszce główkę złóż
Zaśnij, Synku, zaśnij już


Niestety, działa tylko przez moment.

Mleko wypluwa i rozpacza jeszcze bardziej. Głaskanie? Bojkot. Ostatecznie znajduje sobie pozycję - leży na plecach, nogi ma przewieszone przez moje udo, w jednej ręce trzyma butelkę, drugą zaciska wokół mojego kciuka. Nie wiem, czy płakać ze szczęścia, czy z przerażenia, że do rana będę leżeć wygięta w chińskie trzynaście. No i, co zrobię, kiedy Aguszka obudzi się na karmienie?

Moje rozterki trwają całe trzy minuty, bo Tymon odwraca się do mnie tyłem i układa w pozycji embrionalnej. Jeszcze chwilę popłakuje, ale słyszę, że to już faza wyciszenia.

Boże, błogosław doktora Stewarta Adamsa...

3 komentarze:

  1. trzeba mieć nadzieję że zęby w końcu się skończą i nastanie spokój przynajmniej chwilowy:) Co nas nie zabije to nas wzmocni:*podobno....

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zazdroszczę :( U nas, aż tak źle przy ząbkach nie jest. Za to jak Mała wstanie za wcześnie to już podobne klimaty... I wtedy mam po prostu ochotę wyjść i iść przed siebie...

    OdpowiedzUsuń