wtorek, 3 czerwca 2014

Pirat drogowy



Przejście dla pieszych niedaleko Dworca Głównego w Gdyni. Światła. Czerwone dla samochodów, zielone dla pieszych. Robię krok i tuż przed moją twarzą, z zawrotną prędkością przejeżdża samochód.

O tym, że żyję zadecydowały dwie sekundy. Jeden krok.


***

Przejście dla pieszych w mojej miejscowości. Idę z wózkiem, Tymon ma niecałe pół roku, więc jeszcze jedzie w gondoli. Rozglądam się. Przednie koła już są na pasach, gdy w nagłym impulsie szarpię wózek do tyłu. Z zakrętu za moimi plecami, na pełnej prędkości wyjeżdża samochód.

Bez tego intuicyjnego szarpnięcia, byłoby po wózku i po dziecku.

***

Przejście dla pieszych we Władysławowie. Przed pasami zatrzymuje się kierowca, by przepuścić pieszego. Temu z tyłu się spieszy. Nie będzie się jak idiota zatrzymywał. Przecież zdąży przejechać.

Duża prędkość, pełen impet.

Z mężczyzny, który przechodził przez ulice nie ma za bardzo co zbierać.

***

Z tych historii wyrosła moja mała paranoja.

P. śmieje się ze mnie (a czasami wręcz irytuje), bo zawsze przepuszczam na przejściu wszystkie samochody- nawet, jeśli teoretycznie zdążyłabym przejść. Nie przechodzę przez ulice na zakrętach, choćby były pasy. I nie wierzę w światła. Nieważne, jak zielone jest. Ja i tak obrzucę drogę nieufnym spojrzeniem.

Jeszcze mi życie miłe.
Moje i moich dzieci.

7 komentarzy:

  1. A ja nie wiem jakim cudem tacy pseudo kierowcy prawo jazdy zdobyli -.-

    OdpowiedzUsuń
  2. też ostatnio przechodziłam. z jednej strony jechałmotor - zatrzymałsię by ustapić mi pierwszeństwa wstąpiłam na pasy i z drugiej strony wjeżdża rozpędzony samochód. jak isę zbliżał wybiągnęłam otwartą dłoń, drugą ręką wzkazując na motor tak by widział morot który grzecz nie stał przed przejściem...po czym pokazałam mu fucka.

    oświadczenie wili mam. takich sytuacji w swoim żciu mogłabym zliczy ć miliony.....raz nawet w ciąży o małó nie zostałam przecjechana. niestety statystyki nie kłamią najwięcej ludzi ginie na pasach.

    w takim momencie mam ochotę im poprzwebijać popny albo podpalić samochów wysadzając go podkładająć ogień tam gdzie bak. nienawidze takich manerwów

    OdpowiedzUsuń
  3. Paranoja, nie paranoja, ja kiedyś byłam na środku przejścia dla pieszych i samochód nagle ruszył( a stał przepuszczając pieszych), bo mnie nie zauważył, gdyby nie to że uskoczyłam w tył to pewnie zostałabym nieźle poobijana. Szczęście, że auto stojące po drugiej stronie jeszcze nie ruszyło, bo uskakując w tył mogłam się pod nie wepchnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja też zawsze sprawdzam 10 razy czy nic nie jedzie zanim przejdę... NAwet na światłach, swoją drogą przecież może nadjechać karetka, której idąc z głową w chmurach nie usłyszę... Wolę spojrzeć w prawo, w lewo... Koło mnie jest ulica z dwoma pasami ruchu (aleje), na których zginął już tryliard osób przez to, że ktoś puszcza przechodniów na pasach, a ktoś inny z impetem wyprzedza...

    OdpowiedzUsuń