poniedziałek, 31 marca 2014

Shorty marcowe

6 marca

Ilość zębów w paszczy Terrorysty wzrosła do czterech 

***

Odkąd cztery lata temu wyprowadziłam się od rodziców, wiele rzeczy, głównie w kuchni, mnie zaskakuje. W domu miałam wszystko podstawione pod nos. Mama nie lubiła i nadal nie lubi, gdy ktoś zagląda jej do garnków, więc wyprowadzając się, miałam trudności z ugotowaniem makaronu i pierwsze miesiące żyłam na zupkach chińskich, a zdrową żywność rezerwowałam sobie na czas odwiedzin u rodziców.

No ale ile można? Po okresie monotonii, zaczęłam kombinować, przy czym, wolna od jakichkolwiek naleciałości wyniesionych z domu, szłam w kierunku innym niż Mama.

Ale czasami brakuje mi "tradycyjnych" smaków. I tak parę miesięcy temu klęłam jak szewc robiąc gołąbki (pracochłonne i upierdliwe (przez niteczki), zwłaszcza z dzieckiem przy nodze), a dziś nie mogłam wyjść z nie mogłam wyjść z zadziwienia, ile trwa przygotowanie owsianki.

No kurcze, ile można mieszać, zanim porządnie zgęstnieje?

7 marca

Sama nie wiem, dlaczego tak mi się spieszyło do tych zębów... Jakoś nie docierało do mnie, że zęby służą do gryzienia (matki).

Cóz, teraz powoli dociera. Ile mam czasu na reklamację?



10 marca

Dziś rano Tymo zamiast standardowo zdzielić mnie w dziób na przebudzenie, zaczął mnie głaskać po włosach. Co prawda robił to tak energicznie, że mu się łapka zaplątała, ale...

No jak go nie kochać

***

Pamiętaj matko nigdy nie chwal dziecka przed...

I tu zaczyna się problem, bo chciałam napisać, ze przed wieczorem, ale jak pochwalę wieczorem, to się odbije w nocy, jak pochwale nad ranem, to się odbije w dzień, jak pochwalę kiedy pójdzie do przedszkola, to da mi popalić w podstawówce, jak w podstawówce, to da mi kopa w gimnazjum itd.

Wychodzi na to, ze dziecka najbezpieczniej nie chwalić nigdy

Tak, Tymon od godziny testuje moją cierpliwości i wytrzymałość bębenków słuchowy.

Trwa piiiiiiiiisk...


11 marca

Tymoszek po porannej demolce (wyszarpanie matki za włosy, pobicie i próba złamania nosa "z dyńki") wpadł w depresję i od pół godziny leży bez ruchu na kanapie, wpatrując się smętnie w ścianę.

Wyrzuty sumienia?

12 marca

Co to ja wczoraj wieczorem pisałam? Że jak go utulę to śpię jak człowiek we własnym łóżku? To sobie pospałam... Z Tymonową łapką zaciśniętą na moich włosach, bez możliwości zmiany pozycji, co jakiś czas kopana i budzona płaczem. Cholerne zęby...

Tak czy inaczej zasada "nie chwalić, bo da popalić" ponownie potwierdzona.

***

Mówiłam...

Obudził się z histerycznym płaczem, cały sztywny, tak zestresowany. Chyba koszmar. A mi serce pękło zwyczajnie.

Na szczęście już śpi z powrotem, spokojny, i o tym złym czymś chyba nawet nie pamięta...


14 marca


Zapomniałabym podzielić się z Wami scenką 

Wracamy z P. i Terrorystą do domu. Ciemno, zimno, śnieg. A do tego na środku chodnika stoi sobie bezczelnie samochód. Ani go obejść, ani przeskoczyć. Ja chcę skręcić w inną uliczkę, P. upiera się, żeby iść tędy akurat. 

Strzyga: Nie widzisz, że jakiś baran zastawił cały chodnik? Jak mam tę...
Baran (wybiegając z budynku, z uśmiechem na twarzy): Już przestawiam, momencik.

Myślałam, że się pod ziemię zapadnę. Choć z drugiej strony, to nie ja powinnam, bo to nie mój samochód blokował przejście...

***

Plan Strzygi na dziś: rozesłać te zawiadomienia, które muszą iść pocztą i roznieść te, które można doręczyć osobiście.

Plan Terrorysty na dziś: skręcić kark, wybić zęby i zrobić jak najwięcej hałasu. I dużo siedzieć u Mamy na kolanach.

Czy one się aby nie wykluczają trochę?


15 marca

23 tygodnie i 3 dni ciąży za mną. Inka waży prawie pół kilo i zdecydowanie jest dziewczynką (zdjęcia nie pokaże, bo to by była pornografia... płodowa). 

Pozostałe sprawy również pozytywnie załatwione. Jeszcze tylko wieczorkiem podejść do apteki po mleko i maść i jutro mogę wybywać z Tymonem nad morze 

18 marca

Tymon wyznaje zasadę, że z jedzeniem nie należy się spieszyć... Zwłaszcza jeśli mama chciałaby już, teraz, natychmiast iść na spacer.


20 marca

Patrzę w lustro i nie wierzę... Jak babcie moje obie i matkę jedyną, niepowtarzalną, kocham - po porodzie hula-hopy, fitnessy i dieta.

Nie lubię swojego ciała w tej wersji 

24 marca

Dziś dwutygodniowa prognoza pogody na WP zapowiedziała mi, że w dniu mojego ślubu ma być 17 stopni NA PLUSIE, słoneczko i bezchmurne niebo.

Dziewczyny! Jest nadzieja. Wiosna po prostu czeka na moje zamążpójście 

***

Z cyklu "Jak się bawić z dzieckiem, żeby się zbytnio nie przemęczyć?"

- puszczanie samochodzików na drugi koniec pokoju
- rzucanie butelki po wozie mineralnej na drugi koniec pokoju
- położenie się na kanapie i pozwolenie, by dziecko poskakało sobie po matce.

Ale obiecuję, że jutro już będę bardziej kreatywna i zaangażowana 

25 marca

Obudziłam się WYSPANA o 6:30 (Tymon jeszcze słodko spał).

Teraz jest 8:30, mi się zamykają oczy, a Młody zasuwa z autkami po całym mieszkaniu, pokrzykując przy tym radośnie...


26 marca

Tymon nauczył się wychodzić z łóżeczka (do tej pory tylko wchodził , a potem piszczał, żeby go wyciągnąć). ?Na wszelki wypadek nie zerkam w tamtą stronę -żeby nie dostać zawału.


27 marca


P. się szlaja nie wiadomo gdzie i po co (miał iść po garnitur, ale błagam, ile można, nawet mi wybranie butów nie zajęło 3 godzin...), Tymon sprawdza granice wytrzymałości moje i moich bębenków słuchowych, a Młoda wbiła mi się piętą w wątrobę... 

Dobijcie mnie...

***

Oglądamy książeczkę, Tymon pokazuje paluszkiem obrazek i pyta: "Jeeś?", ja opowiadam. W pewnym momencie wskazuje na traktor, więc mówię: "To jest traktor. Traktor robi brum-brum.". W tym momencie Tymon pokazuje jeszcze raz traktor, obraca się w stronę pokoju, palcem wskazuje na autko i pyta: "Jeeś?"

Takie mam bystre dziecko 

28 marca

Godzina 3:30 - pobudka. Jaśnie panicz się wyspał i bardzo rozmowny zaprosił mnie do swego łóżka. Na szczęście udało mi się go przekonać, że ta ciemność za oknem, nazywana nocą, MA znaczenie i usnął ok. 4. 

Za to rano pozwolił mi pospać do 7:30.

30 marca
Tymon skojarzył, ze wszystko ma oczy, nos i buzię. I teraz biega po pokoju przynosi mi misie i pokazuje na każdym: "Jeeeś?", a ja muszę odpowiadać: "Tak, lew też ma oko, zebra też ma oko, krokodyl też ma oko..."


31 marca

Łojezu, ale się obżarłam...

Aha. Tymonowi nie podajemy paschy. Nawet na czubku łyżeczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz