czwartek, 11 kwietnia 2013

Zachciewajki

No i się doigrałam.

Najpierw święta, zaraz potem ślub, moje urodziny... I co? I się żarło. Torciki, czekoladki, mazurki, wafelki, cukierki... A teraz twarz 15-latki. I nie chodzi mi o to, że młodzieńcza i bez zmarszczek.

Czy Strzyga czegoś się nauczyła?

Oczywiście.

Kupiła dziś Terroryście paczkę biszkoptów. Paczka z założenia miała starczyć na tydzień i być wykorzystywana na spacerach, gdyby młody człowiek nagle bardzo zgłodniał.

Z założenia.

W praktyce łakoma matka wraz ze swym łakomym dzieckiem (w końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni) wtrynili calutka paczkę w jedno marne popołudnie..

Wstyd.

4 komentarze:

  1. Hahahahhhh o, to podobnie jak z moim planem nie przytycia w ciąży więcej, niż 10 kilo :D
    Pięć ponad normę już przekroczyłam od cholernego leżenia. A nie wspominam już, że jakiś czas temu schudłam ponad 40 kilogramów i straszliwie spodobało mi się ważyć równiutkie 70... cóż, po porodzie będziem walczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W ten oto sposób utuczyłam swoje dziecię co mi w brzuchu nadal siedzi i spokojnie dalej tyje :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Kajaj się kajaj,żeś dziecku biszkopty pożarła...wyrodna matka,
    jak tak można...dziecko pewnie nawet o ich istnieniu nie wiedziało...co to za kraj,co to za ludzie...na zdrówko :P

    OdpowiedzUsuń
  4. no wstyd normalnie... ;D mi się to nigdy, prze prze nigdy absolutnie nie zdarzyło! never! ;)

    OdpowiedzUsuń