środa, 3 kwietnia 2013

Again, and again and again...

To zdecydowanie jeden z ostatnich (jeśli nie ostatni) postów przedślubnych. Obiecuję, że jak cała ta afera około weselna się skończy  to znowu będę nudzić na temat Tymoszka, dolegliwości ciążowych, wątpliwości matki polki itp.

Ale zanim się skończy pomęczę jeszcze trochę temat ślubny ;)

Ogarnęliśmy niemal wszystko. Jak zwykle przy ślubach bywa (wnioskując z doświadczeń krewnych i znajomych Królika, nie własnych) nie wszystko jest tak jak zaplanowaliśmy z początku, nie wszystkim uda się dojechać, polało się trochę łez i poleciało trochę słówek nieparlamentarnych  ale (o ile nie nastąpią jakieś drastyczne zmiany) jedno pozostaje bez zmian - za 41 godzin zmienimy status związku. Między innymi na facebooku, bo przecież internet to świat.

A póki co bilans niedociągnięć ślubnych na dzień 3 kwietnia 2013:

- nie mamy tortu.
- P. nie ma butów.
- Tymo nie ma butów.
- nie ma alkoholu (zaraz się gromy sypną :P).
- nie mam bukietu.

A reszta albo zrobiona, albo zamówiona ;)

Damy radę? ;)

2 komentarze: