niedziela, 21 kwietnia 2013

***

Obiecuję. Następna notka będzie z odpowiedziami na pytania z wyróżnień w blogowych zabawach.
Ale nie dziś. Nie ta.

Dziś jestem padnięta. Mam zmęczone oczy, zmęczone ręce, nogi i mózg. Na ścianie.

Jestem słabą, sfrustrowaną kobietą z początkami zmarszczek i niezdrową cerą. Taką cerę ma co druga matka, o ile nie nałoży makijażu. A czasem i makijaż nie pomoże. Bo szminkę się zjada, a puder rozmazuje, przecierając zmarszczone czoło i wymięte policzki. I tusz. Koniecznie tusz, który według producenta miał być wodoodporny, a jednak spływa. Cholerne kwaśne deszcze.

Jestem wydmuszką. Zgniecioną w cudzych palcach, broniącą się sarkazmem i złośliwością. Albo zwykłym chamstwem, bo na inteligentną ripostę chwilami brakuje już sił. Zapasy na bycie ponad i lodowatą uprzejmość skończyły się ciążę temu.

Tą, która krzyczy. Do wewnątrz, bezdźwięcznie, bo przecież nie ma powodu. Nic nie boli, nic się nie kurczy, nie wypycha. Nie chce się skończyć, być za mną. Nic się nie zmienia.

Wiem.

Położyć się. Mały palec lewej ręki wsunąć w lekko zaciśnięta piąstkę. Zamknąć oczy. Oddychać. Słuchać oddechu. Zsynchronizować. Pozwolić łzom spłynąć.

Wszystko. Będzie. Dobrze.

Urodzę żywe, zdrowe dziecko i sama pozostanę żywa i zdrowa. Będę miała czas. Los się odmieni. Ja się odmienię

4 komentarze:

  1. .....samo zycie :)
    Glowa do gory! Bedzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I niech ta mała, zaciśnięta piąstka będzie Twoim sacrum =*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zawsze uśmiechy od ucha do ucha Nam towarzyszą, przychodzą te chwilę ciężkie co Nami kołyszą ... chciałoby się ziemie kopać i grunt szykować, nie myśleć, zasnąć ..

    Proponuje łyk wody z cytryną zaliczyć i oczy zamknąć w
    tej całej goryczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście zawsze w końcu mija, a nawet gdy trwa, to - faktycznie - woda z cytryną jakoś tak łagodzi...

      Usuń