poniedziałek, 1 grudnia 2014

Shorty listopadowe

4 listopada  

W myśl zasady: "miałeś swoje".
T: Mamo! Daj mi colę!
S: Tymonku, to jest cola Taty.
T: Nie. to jest cola dla Tymonka. Tata miał dla dorosłych*.
*P. z racji 16-godzinnego dnia pracy ma nawyk picia energetyków. Tymon oczywiście też by chciał, ale za każdym razem słyszy, że "to dla dorosłych"...


6 listopada

S: Dasz mi buzi?
T: Tak. 
<cmok>
T: Fuuuuuj...

8 listopada

Agnieszka podeszła do Tymona i uderzyła go w głowę...
T: Ej! Ni bij. Bij mamę.
Na własnej piersi wychowane...


***


Jak wiadomo, najlepiej sprawdza sie metoda kija i marchewki. Kij był w poprzednim poście. Teraz marchewka.
T: Mamo! Zlobiłaś mi kanapkę z dziemikiem. Jeśteś moim bohaterem!
Ha!


13 listopada

"Tłinku, tłinku...
Baskoł...
Skąd na niebie
Wzięła się
Wysoko nad światek kwisz
Wyskoko na niebie kwisz"
Czyli polsko-angielsko-tymonowe kołysanki dla Dipsy'ego Emotikon wink


18 listopada

...a ja opowiem Tobie.
"Dawno temu była Mama. Żeby była wróżka. Żeby była... niegrzeczna. Żeby była szczęśliwa."


21 listopada

"Mamo? A czy Agusia zasnęła na dobre?"
Tymon: Echa hałołinów Emotikon wink


22 listopada


T: (radośnie) Dawno, dawno temu była sobie mama. (ciszej, smutnym głosikiem) Mama, była bardzo, bardzo smutna.
Taaa...
Opowiadanie dziecku bajek o tym, ze jest się smutnym, jak bije, kopie i gryzie - nowa szkoła manipulacji. I zostaje w głowie.
Mogłoby się jeszcze przełożyć na zachowanie Emotikon wink


24 listopada

Tymon rzuca się po podłodze, krzycząc wniebogłosy, bo nie chce iść na spacer.
Chociaż raz to nie będzie wina mojego lenistwa...


27 listopada

Szantaż emocjonalny trzylatka.
T: Agusiu! Nie zabieraj mi jabłka, bo będę płakać!

***


T: Mamooooo? Lubisz Jaxy i Floki?
S: Tak, lubię.
T: Jaxy, co Wy tam robicie. Floki! Bo odgryzicie. Zobacz, mamo, zrobiłem Jaxom dajmynd.
Dzieci moje bawią się nie tylko między sobą, ale też ze szczurami. A że przyjaźń wielką jest, to obdarowują je drogocennymi kamieniami ułożonymi z małych paluszków Emotikon wink

28 listopada

To jest straszne...
Tymon po trzech dniach spania we w miarę normalnych porach postanowił urządzić rewoltę i do wpół do pierwszej krzyczał w kącie za kanapą. Pozom zmęczenia miał taki, że zamiast mówić bełkotał niemal niezrozumiale. Próby przeniesienia do łóżka kończyły się nasileniem histerii.
Ostatecznie pozwoliłam mu zasnąć za kanapą, po czym przeniosłam na śpiocha.
Kawy!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz