wtorek, 16 grudnia 2014

O uciekających prezentach


Dawno, dawno temu, kiedy mieszkanie zaczęło nam tonąć w powodzi zabawek podjęłam Jedynie Słuszną Decyzję: Zabawki Tymon dostaje od reszty świata. Od nas dostaje coś do potrzebnego. Chyba, że zauważę coś co MUSI mieć - bo jest cudowne, wspaniałe, rozwijające. Tak zwany prezent dla rodzica.

W tym roku pierwszym planem była jednoczęściowa, polarowa piżamka w pieski, kości i inne cuda. Wypatrzyłam, nastawiłam się, ale Tymon się rozchorował, więc cztery dni czekałam na możliwość wyjścia do sklepu (P. od miesiąca robi nadgodziny i wraca do domu  o 21-22). Gdy w końcu dotarłam, okazało się, że nie ma rozmiaru.

Wściekła wróciłam do domu, przejrzałam po raz kolejny ofertę sklepów,do których mogę dotrzeć po godzinie osiemnastej (gdy P. wraca normalnie) bez samochodu.

Jako że Tymon zaczyna łapać o co chodzi w puzzlach (o ile nie są mocno skomplikowane i mają niedużo elementów), postawiłam na książeczkę z puzzlami - grube kartki, ładna grafika, pod układanką obrazek, więc łatwiej dziecku ułożyć. Rozwijające, fajne. Decyzja podjęta. Tymczasem syn mój kaszlał, mąż robił nadgodziny. Dwa dni później udało mi się wyrwać do sklepu. Książeczek niet. Zdusiłam w gardle narastające "rrrrrrrwa mać" i zaczęłam gorączkowo myśleć.


Dobra, niech będzie kolejny samochód. Ile by ich nie dostał i tak będzie szczęśliwy. Do tego w tym konkretnym modelu (betoniarka - w sam raz dla fana Boba Budowniczego), jak się naciśnie na ludzika, to autko samo jedzie. Tymon będzie zachwycony.

A raczej byłby, gdyby udało mi się tą cholerną betoniarkę kupić.

***

Poszukiwania prezentu idealnego trwają. W razie niepowodzenia, pozostaje prezent rezerwowy, czyli puzzle "Jake i Piraci z Nibylandii". P. mówi, że jak dorzucimy do tego chipsy i colę, to będzie prezent marzeń Tymona. Nawet bez tych puzzli. ;)

2 komentarze:

  1. u nas na szczęście prezenty dostaje się 6 grudnia i nie ma pod choinka tyle problemów z głowy ....:*

    OdpowiedzUsuń
  2. My też już po :) Gwiazdkę załatwiają dziadkowie bo u nich będzie Wigilia i I dz. Świąt. Klocki, klocki i jeszcze raz klocki - chłopcy OBAJ uwielbiają. Lego a jeśli nie lego to COBI. Nie odbiegają jakością za to w rozsądnej cenie. Miałam obiekcje ale się przekonałam.
    Myślę, że już czas na porządne auta. Tu sprawdzają się niezniszczalne a baardzo realne SIKU. Druga obsesja moich chłopaków. Plastikowe autka da maluchów już dawno odeszły w niepamięć. Wyjątkiem jest Zygzak ale to inna historia.

    Przed świętami będzie jeszcze jeden prezent, chociaż nie jestem pewna czy to my przypadkiem nie jesteśmy prezentem ;) Wkrótce na blogu jak ochłoniemy.

    Polarkowych piżamek nie znoszę. Śliczne są, to prawda ale zupełnie nie przepuszczają powietrza. Szymon mi się w tym okrutnie pocił a dla jego suchej skóry to był koszmar. Odpuściłam - piżamki tylko bawełniane.

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń