sobota, 11 października 2014

Zaborczej matki gorzkie żale

Kiedy Tymon miał pół roku na przemian płakałam, że pije moje mleko (bo bolało jak diabli - zaraził mnie pleśniawkami) i że pije modyfikowane (bo jestem złą matką, a on już mnie nie potrzebuje). Z tego względu proces przestawiania go z karmienia naturalnego na sztuczne trwał prawie cztery miesiące.

Niby wiedziałam, że jest milion sposobów na budowanie więzi, a macierzyństwa nie definiuje pierś w dziecięcych ustach, a jednak gdy przestał pić moje mleko poczułam się, jakby ktoś mnie okradł z najcenniejszej rzeczy, jaką miałam. Więź budowała się dalej - innymi drogami, rzecz jasna - ale poczucie bycia najważniejszą, zniknęło.

***

Agnieszka ma piętnaście miesięcy, a ja powoli zaczynam ją odstawiać.

W ciągu dnia już tylko do drzemki domaga się karmienia. Co do reszty posiłków, wybiera wodę, kaszę z owocami, pieczywo lub warzywa. Nocami nadal króluje moje mleko. Nie odmawiam, pewna, że jeszcze za wcześnie, jeszcze potrzebne i tym podobne.

Jest lepiej, niż za pierwszym razem, a jednak kłuje mnie w środku, gdy staje przy lodówce i ewidentnie domaga się czegoś "dorosłego". Albo, gdy na pytanie, czy chce mleczko, energicznie kiwa głową na boki w geście zaprzeczenia.

***

Być matką, to tracić.

Od pierwszego krzyku, przez początek pełzania, pierwsze kroki, przyjaciół, po moment, w którym zacznie nazywać domem swoje własne miejsce na ziemi.

Wiem, to naturalne. Nie chcę, uzależniać dzieci od siebie. Zostawiam im adekwatną do wieku wolność wyboru. Obserwuję etap "ja sam/a!" i głośno mówię, jak dumna jestem.

A jednak...

Głęboko w środku rozsypuję się w drzazgi, świadoma, że każdy przejaw samodzielności przybliża moment, gdy po raz pierwszy usłyszę  "No maaamooo, zooostaw..".

Bo stamtąd już tylko krok do wyprowadzki.

3 komentarze:

  1. jak się dzieci wyprowadzą, to zrobisz bibę życia i zwiedzisz świat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boli i cieszy, cieszy i boli... taki los.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dżizas, Strzyga! Czy Ty musisz mnie tak dzisiaj dołować :) Najpierw news o myszy na czwartym piętrze- kurna, ja chciałam, żeby ktoś napisał- nie no coś ty, na parterze to się nie zdarzy! A teraz uderzasz w takie struny, że zaraz sobie pochlipie chyba. Dzisiaj, przy wieczornym karmieniu, pomyślałam, jak bardzo mam dość.Lilka nie mogła zasnąć, co chwile cycek i cycek. Ale jak pomyślę, że to kwestia tygodni, góra miesięcy... Eh :(

    OdpowiedzUsuń