środa, 22 października 2014

Awaria?


Pięć dni temu zepsuł się mój komputer.

Oczywiście, jak na Matkę Roku przystało, najpierw oskarżyłam Tymona, że wyłącza go nogą i zagroziłam, że jeszcze raz, a wyłączę mu bajkę. I na tym powinnam skończyć. Wyjść z pokoju, zrobić obiad, ewentualnie pomalować paznokcie.

Cóż. Nie byłabym sobą. W związku z tym zostałam w pokoju i obserwowałam Tymona oraz komputer.

Tymon spokojnie siedział w odległości metra od biurka.
Komputer działał bez zarzutu około czterech minut po czym powiedział: "Łiguł... Łiguł... Liguł..." i zgasł.

W efekcie pozostałam z wyrzutami sumienia (fałszywe oskarżenia oraz bezpodstawne groźby), zepsutym jednym komputerem (zatarty wiatrak karty graficznej) oraz okupowanym drugim (trzeba było jakoś dziecku wynagrodzić niesłuszne warczenie). Żeby dopełnić obrazu rozpaczy dodam, że sprzęt zepsuł się akurat w dniu wyjazdu P. i najwcześniejszy termin naprawy wypadał na wtorek.

Dziś jest środa, komp dalej stoi smętnie w kącie. P. wróci późno i znowu do niego nie zajrzy.

Pojawiło się jednak bardzo interesujące pytanie:

Czy ja naprawdę chcę, żeby on go naprawiał?

Pomijając pierwsze dwa dni szoku, gdzie Tymon walczył o prawo do przesiadywania przed komputerem P., wcale nie jest tragicznie. Czas oglądania bajek drastycznie spadł z 3 godzin do jednej. Czas poświęcany na odmóżdżające gierki również się ograniczył. Z pracą się wyrabiam.  I jeszcze mam czas na bloga. 

Jedyne czego mi brak, to dostęp do dysku pełnego zdjęć z ostatnich ośmiu lat. Tyle, że wystarczy ten dysk podłączyć do komputera P. i wszystko wróci do normy...

I miałabym wolne jedno biurko...

3 komentarze:

  1. wolne jedno biurko wow jak to brzmi:D
    ale faktycznie komputer zabierm nam czas ale i pomaga czasem.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Też by mi się taki detoks przydał :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio miałam takie sajgon, że nie miałam kiedy usiąść do laptopa (nie wiem kiedy mi się to ost,razem zdarzyło) i powiem Ci, że nawet fajny był ten detox :) A co do zdjęć... Znam ten ból- Marcin złomka mi naprawił, ale zanim zgrał zdjęcia, trochę to trwało i jakoś tak- dziwnie było :)

    OdpowiedzUsuń