sobota, 24 sierpnia 2013

Relacje

Małe dzieci tak szybko rosną...

Agnieszka coraz dłużej czuwa i stanowczo nie podoba się jej leżenie w miejscu. Najchętniej okupuje siedzisko stworzone z moich rąk, tak by znad ramienia obserwować otoczenie. Próby zmiany pozycji traktuje jak wypowiedzenie wojny i automatycznie wytacza ciężką artylerię. Głos ma mocny - po mamusi - więc chcąc nie chcąc układam ją w żądanej pozycji i kursuję po mieszkaniu. Czasem nawet pozwoli mi usiąść na fotelu. Wtedy zwykle pojawia się Tymon, który, jeśli akurat nie próbuje jej spacyfikować, wydaje się być siostrą zauroczony. Szkoda tylko, że tak płynnie i bez ostrzeżenia przechodzi z jednej fazy do drugiej... Nie zliczę sytuacji, gdy intuicyjnie wstałam, a sekundę później ręka Tymona wylądowała dokładnie tam, gdzie przed chwilą była twarz Agnieszki. Nie zliczę też sytuacji, gdy intuicja mnie zawiodła...

Niemniej zaczyna się między nimi tworzyć relacja opierająca się nie tylko na rywalizacji o moje względy. Tymon z uprzejmym zaciekawieniem pyta o jej policzki, uszy, nos i oczy (tu należy się odsunąć, bo pytaniu o oko towarzyszy włożenie w nie palca), Aguszka robi minę Kota ze Shreka i szczerzy do niego bezzębne dziąsła.

Takie chwile dają mi siłę na wytrzymanie tych gorszych dni i nadzieję na to, że za jakiś czas ta dwójka będzie trzymać sztamę przeciw reszcie świata.

***

Coraz bardziej czekam na wrzesień, bo...

Ty masz uszy - ja usta.
Ty oczy - ja ręce.
Tobie dawanie przychodzi naturalnie - ja, nawet oddając, zabieram.
Ty przyjmujesz bieg zdarzeń - ja wiecznie próbuję zawrócić rzekę.
Ty jesteś duszą - ja ciałem.
Ty koisz strach w sobie - ja, walcząc, podsycam go jeszcze bardziej.
Ty siadasz przy płomieniu - ja, by się ogrzać, wchodzę na stos.

Tylko razem jesteśmy kompletne.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz