wtorek, 13 sierpnia 2013

Na wyłączność, czyli o trudnej sztuce gospodarowania czasem

Każdy, kto widział małego Pana Tatę mówi, że Tymon jest podobny do ojca. Nad Aguszka możnaby długo debatować, bo niby "skóra zdjęta z matki", ale jak porównać zdjęcia z podobnego przedziału wiekowego, to wygląda niemal jak Tymo.

Jest jednak jedna cecha, którą obydwoje odziedziczyli po mnie - zaborczość.

Żadne z nich nie odpuści.

Tymon, jeśli trzeba, pacnie Agnieszkę. Agnieszka, gdy uzna, ze zbyt dużo uwagi poświęcam jej starszemu bratu, rozkrzyczy się rozpaczliwie. Jeśli pobiegnę do niej za szybko, Tymo zacznie przeraźliwie piszczeć i rzucać wszystkim co ma akurat pod ręką. Z kolei, gdy postanowię najpierw dokończyć zabawę z nim, ona po kilku sekundach będzie się już krztusić i zanosić płaczem.

Zaczynam rozumieć, jak to się stało, że moja Mama zaczęła siwieć przed trzydziestką. Zresztą wcale się nie zdziwię, jeśli ze mną będzie podobnie. Na szczęście drogeryjne półki pełne są farb do włosów... Jednak o ile skutki uboczne u mnie jakoś przeboleję, o tyle myśl, że któreś z tych małych terrorystów poczuje się odrzucone lub zaniedbane nieustannie spędza mi sen z powiek. Dodam, że na chwilę obecną martwię się bardziej o Tymona. Aguszka, jako że karmię piersią jest do mnie niemal przyrośnięta. Tymona łatwiej odstawić na boczny tor. Niesprawiedliwe, ale prawdziwe.

Długo myślałam nad tym, jak zorganizować chociaż odrobinę czasu wyłącznie dla niego. Myślałam i myślałam bez skutku do momentu, gdy P., chcąc odpocząć chociaż kwadrans od pisków i krzyków, zasugerował, żebym idąc do sklepu po coś na śniadanie zabrała Tymona ze sobą. Teraz pluje sobie w brodę, bo z każdym dniem ten poranny spacer się wydłuża - młody coraz odważniej rozgląda się wokół i zaczyna zbaczać z prostej ścieżki: dom - sklep - dom, domagając się dokładnego zbadania osiedlowego trawnika i nazwania każdego patyczka, listka, czy źdźbła trawy. Przy okazji ćwiczymy poruszanie się przy ulicy, chodzenie za rękę oraz słuchanie poleceń.

A Wy? Szukacie czasu "tylko dla...", czy pozostajecie w stałym kontakcie z każdym z dzieci?

6 komentarzy:

  1. Jak urodziła się Łobuz, to zorganizowałam taki dzień matki i syna, że jeden dzień poświęcam tylko starszemu. Mam wtedy urlop, nie gotuję, nie sprzątam, nie prasuję...
    Tylko on i ja :)
    Jest cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak współpracującego męża nie mam ;) Ale pracuję nad tym, może kiedyś się uda ;)

      Usuń
  2. ja nie mogę się wypowiadać bo Przemo to na razie jedynak ale dobrze wiedzieć że sprawdza się taki schemat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na przyszłośc ;) Tylko trzeba mieć męża skłonnego do współpracy - w końcu jeśli nie zostanie z drugim smykiem, to z całego planu nici ;)

      Usuń
  3. Właśnie takie spacery do sklepu stosujemy :) Niełatwo jest być mamą dwójki takich malców. Nie mam pojęcia,jak ogarniają to mamy trójki +...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama mówi, ze trójka to luuuz. Ale 1. ona miała w tym samym mieście swoją mamę i znajomych, więc było z kim się podzielić dziećmi choć na godzinę dziennie, 2. Jej mama, a moja Babcia ma szóstkę. Przy szóstce trójka to rzeczywiście luuuz ;)

      Usuń