niedziela, 2 czerwca 2013

Ostatnie podrygi lub łabędzi śpiew matki jedynaka

Uświadomiłam sobie, że najdalej za półtorej miesiąca oprócz megaaktywnego Tymona będę miała w domu noworodka. Niby oczywista oczywistość. Tak się dzieje po ciąży. Tylko... Co właściwie oznacza noworodek?

Brak rytmu dnia. Znowu. A przecież dopiero co wypracowaliśmy...
Brak lub duże ograniczenie możliwości kąpieli dłuższej niż trzy minuty.
Brak czasu na wyregulowanie brwi, zrobienie maseczki, nałożenie odżywki, pomalowanie paznokci, ogolenie nóg wyżej niż do kolana...
Uwiązanie w domu na okres minimum pół roku - bo karmienie piersią zobowiązuje.

I wiele innych.

Owszem, są też "plusy dodatnie" z posiadania w domu noworodka. wiem, pamiętam. Tyle, że nimi zamierzam się po prostu cieszyć. "Plusy ujemne" natomiast...

Uświadomiłam sobie i postanowiłam wykorzystać maksymalnie te ostatnie tygodnie...

Czy godzina w wannie to już rozpusta? 

4 komentarze:

  1. Hahaha, nie, jeszcze nie. Godzina w wannie, to tylko preludium ;) Tylko pamiętaj, żeby gorącej wody dolewać co jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Korzystaj kochana, ja też niedługo będę miała ten dylemat.. Ale ci..cho..sza..:)Te uwiązanie rzeczywiście przeraża..

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno będą lepsze i gorsze dni, tak jak do tej pory, ale wierzę, że pozytywnie się rozczarujesz =)*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pomyśl, że już wiesz co Cię czeka, więc o tyle będzie łatwiej. Będzie dobrze. Taka rozpusta to nie rozpusta, korzystaj ;)

    OdpowiedzUsuń