sobota, 29 czerwca 2013

Czerwcowe shorty

1 czerwca 2013 roku


Wystraszyła mnie córa. Pół nocy skurczy.
Już myślałam, że rano zrobię przyspieszony wjazd na porodówkę...


2 czerwca 2013 roku


LIGO-LIGO w języku Tymona znaczy tyle co NIE WOLNO 


3 czerwca 2013 roku



A jak się nie obróci głową w dół?

***

Rano słońce, potem burza, potem znowu słońce i spacer - bez wózka. Teraz Tymoneiro śpi, a ja trochę popracowałam nad bransoletką i zrobiłam sobie przerwę na fb. 

Lenia nie oszukasz. 
Lenia nie pokonasz...

***

Dzień "bez kija nie podchodź". A jednocześnie dzień "no dawaj, chodź tutaj. Zobaczymy jaką będziesz miał zaraz minę".


5 czerwca 2013 roku



Taaaak, właśnie tego mi było trzeba.

Tymon radośnie wywalił wszystkie zabawki z pudła i teraz mam na całej podłodze jeden wielki plac zabaw.

Nie muszę dodawać, ze ostatnią godzinę spędziłam sprzątając te diabelne zabawki?

***

Jesssssstem oazzzzzą ssssspokkkoju...

Jak Tymon nie pójdzie spać o jakiejś normalnej porze, to nie ręczę za swoją dalszą poczytalność.


6 czerwca 2013 roku


Tymon postanowił być pomocny.

Pomaga mi zmienić nastawienie. Zaczynam czekać z utęsknieniem na poród i kilka dni względnego spokoju 


7 czerwca 2013 roku


Mam już wszystko co potrzebne przy noworodku. Wszystko oprócz ciuszków, ale te przyjdą na początku przyszłego tygodnia.

Czyli ten, no. Mogę rodzić.


***

Tymon jest od rana podejrzanie kochany i uroczy. Zaczynam szukać po mieszkaniu jakichś śladów zbrodni...

P.S. O której można obudzić męża, który do czwartej nad ranem GRAŁ W GRY KOMPUTEROWE, tak żeby już był przytomny, ale jeszcze uznał to za karę?


8 czerwca 2013 roku


Biedny ten mój Smyk... Sturlał się przez sen z łóżka na podłogę. Rozpacz ponad pół godziny - chyba doszedł do wniosku, że to nasza wina, bo nie dał się ani tulić, ani głaskać. Uspokoiła go dopiero butla z mlekiem.

Swoją drogą niesamowicie jest być matką. Zanim się sturlał spałam w najlepsze i śniłam jakiś idiotyczny, zupełnie nietymonowy sen. I nagle obudziłam się z myślą: "Muszę go złapać." 

Nie zdążyłam.

P. twierdzi,że mózg mi płata figle i to było złudzenie z niedospania, ale co on tam wie 


10 czerwca 2013 roku


30 dni zostało. 

Idę rozwiesić pranie, na wypadek gdyby jaśnie panienka postanowiła wcześniej opuścić bezpieczną przystań. 


***

Właśnie wstawiłam pierwsze, typowo Inkowe pranie. Swoją drogą, zapomniałam już jak małe są noworodki i, sprawdzając rozmiary byłam w ostrym szoku, widząc na ciuszku, który wygląda jak dla lalki rozmiar "68". 

Przy "56" się zawiesiłam i P. musiał mnie zresetować, bo nie wiadomo, czy sama bym z tego wyszła 


***

Tymon uznał chyba wczoraj, że za dużo wrażeń mu dostarczyliśmy (najpierw jazda taksówką, potem imieniny, a na koniec powrót do domu u Tatusia na ramionach) i całą noc odreagowywał. 

Nie wstawałam do niego tyle razy od co najmniej pół roku...



12 czerwca 2013 roku


Bezsenność ciążowa to jednak straszna małpa... Usnęłam ok. 1-1:30, obudziłam się o 5 i do 6:30 przekręcałam się z boku na bok. O 6:30 wstał Tymon, a mi powoli zaczynają ciążyć powieki.

Teraz? Realy?

Teraz to ja już nie dostanę pozwolenia na sen minimum do 13 


***

Przemeblowaliśmy pokój. Potwory mają swój kąt, my mamy swój. 

Oczywiście nie przeszkadza to Tymonowi ani trochę w przychodzeniu do naszego łóżka.


13 czerwca 2013 roku


Patrząc po ilości prania, moja córka będzie się przebierać jakieś 10 razy dziennie...

Czyli coś jest w tym, ze rodzice spełniają swoje ambicje na dzieciach 


14 czerwca 2013 roku


"Odkomarzamy" mieszkanie. W sensie P. lata ze ścierką i wybija populację komarów na suficie. Po pół godziny stwierdził, że chyba wszystkie i usiadł przed komputerem.

Nie wszystkie. Wypatrzyłam kolejnego, złapałam ścierę i dawaj go gonić... 

Reakcja natychmiastowa:

"Przestań skakać, bo urodzisz!"


***

Bo jak się baba uprze...

... To będzie prasować do 23:30.

Pocieszam się tym, że zostało mi do wyprasowania "tylko" to co się teraz suszy i to, co będę prała dzisiaj. Także w najgorszym wypadku jeszcze jeden wieczór jak wczorajszy.

No i Tymon okazał litość.
Pozwolił matce pospać do 8:30 



***


Od jakiegoś czasu ulubioną zabawą Tymona jest wyrzucanie zabawek przez balkon (czwarte piętro, czekam, aż kogoś trafi w głowę i dostanę OPR) i przylatywanie do nas z radosnym lub rozpaczliwym wrzaskiem: "Nie ma! Nie ma!"

Tłumaczę to sobie tym, że chce mieć już siostrę po właściwej stronie brzucha i uznał, ze najlepszą metodą będzie zmuszenie mnie do biegania dziesięć razy dziennie po schodach. 


16 czerwca 2013 roku


Odkryłam manipulanta.

Kiedy moje dziecko budzi mnie rano, żeby ściągnąć mu zabawki z półki nad łóżkiem, wcale nie chodzi mu o zabawki, tylko o obudzenie mnie.

Sama widziałam dzisiaj, ze potrafi je ściągnąć bez pomocy.

Typowy facet. 


17 czerwca 2013 roku


Zamieszkał nam na balkonie wielki (nie przesadzam) pająk. Rozsnuł sieć na 1/4 szerokości balustrady. Jak go zobaczyłam, zrobiło mi się zimno, potem gorąco, a potem słabo.

A P. stwierdził, ze skubańca nie eksmituje, bo ten łapie komary

Może i łapie, ale podejrzewam, ze jak już zeżre wszystkie to przyjdzie po nas...


19 czerwca 2013 roku


Tymon uczy się skakać, a ja myyyyślę...
Jeśli pójdę do sklepu, kupię wodę i spakuję ją do szpitalnej torby, prawdopodobnie urodzę za dwa tygodnie.
Jeśli nie pójdę i nie kupię, pewnie wyląduję dziś w nocy na porodówce. Bez wody.

A Wy? Co byście zrobili?

Edit

Nie będę Was trzymać w niepewności - kupiłam wodę. Teraz pozostaje mi czekać na reakcję mojej przekornej córki. Ma tylko dwie opcje do wyboru 



***

Odwróciła się. Waży coś między 2800 a 3000 gram. Ponoć w przeciągu dwóch tygodni urodzę 


20 czerwca 2013 roku


Tymon ma depresję pogodową. Cały dzień chodzi z butlą wody, nie chce jeść niczego suchego, miauczy bo mu gorąco i nic mu się nie podoba...

Ja podobnie, tylko zamiast butelki mam szklankę.


21 czerwca 2013 roku


Tak sobie myślę, że gdyby zrzucić surowe jajko z naszego czwartego piętra, to do parteru zdążyłoby się na półtwardo ugotować...


23 czerwca 2013 roku


Moje dzieci stanowczo mają w genach przekorę. Tymon urodził się 11 dni po moim wymarzonym terminie. Inka też olewa sprawę i stwierdziła, że nie będzie prezentu na dzień ojca.

Foch z przytupem. Idę spać.


24 czerwca 2013 roku


Co robi śpiące, głodne i zmęczone dziecko, które właśnie domagało się, żeby zrobić mu kaszkę i położyć do łóżka?

Chwilę zajada i udaje, że zasypia, a gdy matka straci czujność wylewa pół butelki kaszki na kanapę.

Udaję, że moje dziecko nie istnieje, żeby nie zrobić mu kuku.


26 czerwca 2013 roku


Nikt nie ma tak miękkich, jasnych włosów.
Nikt nie pachnie takim spokojem i poczuciem bezpieczeństwa.
Nikt nie jest do mnie tak podobnym, tak bardzo się ode mnie różniąc.

Kocham Go.


27 czerwca 2013 roku


Każdy kolejny ząb oznacza większe "atrakcje".
A do końca zostało jeszcze 13...


28 czerwca 2013 roku


Tymon uczy się czytać. Siada P. na kolanach i pokazuje poszczególne literki na koszulce, domagając się wyjaśnień.

Wiedziałam co robię, nie kupując sobie koszulek z napisami


30 czerwca 2013 roku



10 dni. Ale pewnie przenoszę. Ot, tradycja rodzinna

Zresztą tak ma być. Niech się Tymo wyłączną matczyną uwagą nacieszy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz