niedziela, 30 czerwca 2013

Bilans zysków i strat

Na plus:

- Młoda ułożona startowo. Nikt mi już cesarskim cięciem nie grozi.
- Dostałam skierowanie na USG (38 tygodni i 3 dni ciąży za mną :P)
- Ostatnie "prace remontowe" planowane przed porodem ukończone.

Na minus:

- USG może zdążę zrobić, a może nie - sprzęt w przychodni się zepsuł.
- Tymon nie reaguje na leki antyhistaminowe.

***

Wczoraj cały świat widziałam w czarnych barwach. Notkę, którą naskrobałam mogłabym zgłosić do konkursu na najbardziej pesymistyczny tekst roku.

Dziś jest normalnie. Znowu mam świadomość własnej siły i wiem, że nie dzieje się nic, z czym nie dałabym sobie rady.

4 komentarze:

  1. Skoki hormonów czy to już tuż przed? chyba uż przed, trzymam kciukasy za szybki i bezbolesny poród :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo po nocy zazwyczaj wszystko wygląda lepiej :) I tej siły i pozytywnego myślenia życzę Ci najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też ostatnio taki czarny dzień miałam, ale na szczęście mam go już za sobą. Tak jak napisałaś ze wszystkim musimy dać sobie radę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej moja ostatnia końcówka ciąży sprawiła że podjęłam decyzję o nie byciu więcej w ciąży już nigdy... Koszmar, chociaż ostatnio tak sobie pomyślałam że chyba lepiej mieć parzystą ilość dzieci

    Dasz radę wszystkie dajemy, trzymam kciuki za rozwiązanie po ludzku :)

    OdpowiedzUsuń